IndeksCalendarGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Arshanel Lifte

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lis 28, 2012 6:48 pm

Jak najszybciej, czerwonowłosa wbiegła na dziedziniec. Zatrzymała się na chwilę, by złapać oddech. Przy bolącej głowie nie powinna biegać, ale cóż mogła zrobić - chciała jak najszybciej opuścić teren szkoły, znaleźć się w domu, zrobić sobie ciepłą herbatę z herbatnikami i uciec na strych, ukrywając się przed całym światem. Tak miała zawsze, gdy bolała ją głowa. Westchnęła i rozpoczęła bieg na nowo, opuszczając tereny nowego liceum.

[z.t]

_________________
Nela posiada myszkę, wyglądającą o tak: KLIK
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Merenas

avatar

Pisces
Wiek : 20
Reputacja : 2

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Gru 21, 2012 10:32 am

Przekroczyła bramę niechętnie. Kolejna szkoła, kolejny zakład psychiatryczny z idiotami na pokładzie. Prychnęła cicho i włożyła na uszy swoje ukochane słuchawki i puściła muzykę. Szczerze to raczej nie chciało jej się przebywać na lekcjach. Nienawidziła pierwszego dnia w nowej szkole, ciągle to samo. Wywróciła oczami widząc uczniów. Nie no same przychlasty. - podsumowała w głowie. Chcąc nie chcąc ruszyła w stronę drzwi wejściowych wymijając inne osoby i posyłając mordercze spojrzenia tym, którzy odważyli się nią gapić dłużej niż to konieczne.

[z.t.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marii

avatar

Aries
Wiek : 22
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Lut 01, 2013 9:18 pm

Po odniesieniu psa do domu Marii zadała sobie sprawę, że nie zabrała ze swojej szkolnej szafki piórnika z przyborami. Westchnęła, wyzywając się w duchu od nieogarów, po czym ubrała się z powrotem i wyszła, kierując się w stronę szkoły. Dziesięć minut temu była już w budynku szkoły i opróżniała szafkę z potrzebnych jej rzeczy, które potem włożyła do torby, spoczywającej na jej ramieniu. Było tu jeszcze paru uczniów, więc Marii stwierdziła, że trwają jeszcze jakieś zajęcia. Ona osobiście skończyła swoje jakiś czas temu i pozostało jej tylko wrócić do domu i ogarnąć pracę domową. Wyszła więc na dziedziniec i spojrzała na ośnieżony teren. A może by tak ulepić coś ze śniegu? Po chwili namysłu jej twarz rozjaśnił szeroki uśmiech. Była całkiem dobra z plastyki więc ulepienie czegoś bardziej twórczego niż zwykły bałwan nie sprawi jej trudności. Odłożyła więc torbę na ławkę i zabrała się do roboty. Po dwóch godzinach stał przed nią duży, śnieżny, pluszowy miś. Marii uśmiechnęła się do swojego działa i pochuchała na zziębnięte dłonie, opatulone w przemoczone rękawiczki. Wróciła do swojej torby wyjęła kartkę i mazak po czym ozdobiła misia karteczką z napisem ''Free Hug'', by na końcu cyknąć mu fotę swoim telefonem. Miała tylko nadzieję, że ten ładny miś wytrzyma aż do wiosny i nie zostanie zniszczony.

_________________
Pies Marii:Klick!



Atak Kucyków!
Applejack FluttershyPinkie PieRainbow DashRarity

Kostium na rejs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Lut 08, 2013 9:19 pm

Pożegnał się z Merenas kiedy doprowadził ją tuż pod internat, a potem ociągając się ruszył w stronę powrotną do domu. Właściwie nawet mu się nie spieszyło, miał jakieś dwie godziny do rozpoczęcia sesji ze swoją grupą, więc mógł ze spokojem sobie iść w stronę domu. Może i po drodze wstąpi do sklepu po jakąś przekąskę? To chyba dobry pomysł, zwłaszcza że właśnie skończyły mu się zapasy, a nie było w domu komu zrobić zakupów.
Szedł właśnie obok szkoły i praktycznie musiał obejść cały jej teren, co niezbyt mu się podobało, albo zaryzykować i skrócić sobie drogę przez boisko. Z tych obu opcji najbardziej przypasowała mu druga, więc chwilę potem był już w drodze przez dziedziniec i gdy właśnie był w połowie przypomniał sobie, że zapomniał spakować do torby podręcznik od historii, a na następnych zajęciach czeka ich sprawdzian z ostatnio przerabianych tematów.
Przeklął pod nosem i mimowolnie musiał się ruszyć w stronę budynku i zabrać książkę ze szafki. Potem uważając żeby nie natrafić na chodzącego po korytarzu jakiegoś nauczyciela, który mógłby zaciągnąć go na dywanik za tak zwane ''opuszczanie zajęć'', wyszedł z budynku i już zmierzał w kierunku bramy kiedy zauważył dziewczynę przy bałwanie i to nie byle jakim a w kształcie misia. W pierwszym momencie popatrzył dziwnie na dziewczynę, zastanawiając się czy przypadkiem nie jest jej zbyt zimno, bo samego Louisa aż ciarki przechodziły na samą myśl, że mógłby grzebać w śniegu. Potem zauważył kartkę którą miał na sobie naklejoną i aż nie mógł się powstrzymać od śmiechu i wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że w tym samym momencie nie zwrócił uwagi gdzie stawia nogi i chwilę po tym poślizgnął się na zamarzniętej kałuży tak że wylądował twarzą w zaspie śniegu którą niedbale ktoś tam zgarnął przy odśnieżaniu dziedzińca.
Powrót do góry Go down
Marii

avatar

Aries
Wiek : 22
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Lut 08, 2013 9:52 pm

Chuchając na zmarznięte dłonie i przyglądając się swojemu śnieżnemu misiowi, Marii usłyszała gdzieś za sobą śmiech. Odwróciła się i spojrzała na chłopaka, którego najwyraźniej rozśmieszył jej malutki dowcip. Wyszczerzyła się do niego i już miała zagadać, gdy chłopak pośliznął się na lodzie i upadł. Marii pisnęła, zakrywając dłoniami usta i podbiegła do nieznajomego, pochylając się.
- Nic Ci nie jest? - Zapytała z niepokojem.
Wyciągnęła dłoń, w przemoczonej rękawiczce, aby pomóc chłopakowi wstać. Miała nadzieje, że nie poobijał się zbytnio lub co gorsze, nie złamał sobie czegoś.

_________________
Pies Marii:Klick!



Atak Kucyków!
Applejack FluttershyPinkie PieRainbow DashRarity

Kostium na rejs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Lut 08, 2013 11:19 pm

Sam upadek dla Louisa nie był najgorszy bo kupa śniegu w której wylądował twarzą zamortyzowała upadek i praktycznie obyło się bez jakichkolwiek złamań czy też najmniejszego zadrapania. Musiał więc przyznać że miał szczęście w nieszczęściu, bo pomimo zrobienia z siebie kompletnej ofiary na oczach dziewczyny (żeby nie powiedzieć ładnej dziewczyny), nie skończył z żadnym uszczerbkiem na zdrowiu. Jedyne co mógł powiedzieć to to, że śnieg wpadł mu za kołnierz i momentalnie zrobiło mu się strasznie zimno.
- Nic mi nie jest – wydukał strzepując śnieg z włosów, a gdy dziewczyna zaoferowała mu dłoń i pomoc przy wstawaniu przyjął ją z wdzięcznością. Kiedy zaś stał już na nogach wygrzebał sobie zza kołnierza resztę śniegu zza kołnierza i miał już podziękować nieznajomej kiedy momentalnie zdał sobie sprawę z tego, że mruży oczy, a i tak widzi cokolwiek niewyraźnie. Pomacał się ręką po twarzy w poszukiwaniu czegoś konkretnego i zdał sobie sprawę, że nie ma na nosie okularów. Pewnie spadły mu z nosa przy upadku. Świetnie. Zawsze w takich momentach żałował że nie miał szkieł kontaktowych. Teraz po omacku będzie musiał ich poszukać. W prawdzie miał w szafce zapasową parę, ale wolał nawet nie ryzykować drogi tam, przy jego wadzie wzroku pewnie zabiłby się na jakiejś ścianie, albo połamał co gorsza na schodach. Dalej mrużąc oczy próbował zlokalizować górkę śniegu w którą upadł, z nadzieją iż może jego okulary leżą na samym wierzchu.
Powrót do góry Go down
Marii

avatar

Aries
Wiek : 22
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lut 09, 2013 1:01 pm

Odetchnęła z ulgą, słysząc że nic mu nie jest i uśmiechnęła się szeroko, gdy postanowił przyjąć jej pomoc przy wstawaniu, jednak najwyraźniej nie mógł dostrzec tego uśmiechu. Marii przysięgłaby, że nim chłopak upadł miał na nosie okulary, a teraz ich nie miał, mrużąc oczy i próbując rozeznać się w terenie. Położyła mu dłoń na ramieniu, jakby chcąc go uspokoić i powiedzieć, żeby się nie ruszał. Mógłby przez przypadek je zdeptać.
- Daj mi chwilę. - Powiedziała. - Zaraz je znajdę.
I schyliła się, szukając w zaspie, w którą chłopak wpadł twarzą. Wszystko wskazywało na to, że w tym momencie zgubił okulary więc Marii zaczęła delikatnie rozgrzebywać śnieg, żeby przypadkiem nie uszkodzić szkieł. Po dwóch minutach Brunetka wyprostowała się, trzymając w dłoniach okulary i delikatnie oczyszczając je z białego puchu podała chłopakowi do rąk jego własność.
- Proszę. - Rzekła.
Teraz mogła spokojnie się uśmiechnąć i nie, nie śmiała się z chłopaka, bo przecież każdemu może się zdarzyć. Po prostu uśmiechała się do niego przyjaźnie, chcąc mu dodać pewności siebie po tym małym incydencie.
- Jestem Marii. - Przedstawiła się i wyciągnęła dłoń.

_________________
Pies Marii:Klick!



Atak Kucyków!
Applejack FluttershyPinkie PieRainbow DashRarity

Kostium na rejs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lut 09, 2013 3:07 pm

Już miał szukać swoich okularów, jednak zanim zrobił cokolwiek, dziewczyna zatrzymała go kładąc dłoń na ramieniu. Spojrzał na nią pytająco, próbując odgadnąć jej zamiary. Najwidoczniej zauważyła jego zmieszanie, bo sama po chwili zaoferowała swoją pomoc w ich znalezieniu. Nie czekał długo na rezultat, bo chwilę po tym trzymała je już w dłoniach.
- Dziękuję – mruknął zażenowany odbierając od niej swoją własność. - Jeszcze w tej zimy aż takiego farta nie miałem – dodał tonem mówiącym ''zawsze mogło być gorzej''.
Kiedy tylko przetarł okulary chusteczką wyjętą z kieszeni i włożył je na oczy, mógł dostrzec że dziewczyna uśmiecha się do niego. Nie był pewien co do intencji tego uśmiechu, ale mimo wszystko nie chciał zrażać się do dziewczyny na samym początku znajomości. Również odwdzięczył się uśmiechem.
- Louis – przedstawił się ściskając podaną dłoń.
Powrót do góry Go down
Marii

avatar

Aries
Wiek : 22
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lut 09, 2013 3:51 pm

Gdy Louis się przedstawił, Marii uśmiechnęła się jeszcze szerzej i wróciła do swojego śnieżnego misia.
- Sądząc z Twojego śmiechu, który usłyszałam, wnioskuję, że mój mały dowcip się udał. - Zagadnęła. - Z nudów ludzie robią różne rzeczy.
Czy ona właśnie się usprawiedliwiała? Niee, chyba nie. A może? W każdym razie nic nie mogła poradzić na to, że złapała wenę twórczą i postanowiła ją wykorzystać w nieco inny sposób niż szkicowanie, które uwielbiała. W każdym razie miś wyglądał naprawdę fajnie i miała nadzieję, że długo jeszcze postoi.
- Jesteś z naszej szkoły? - Zapytała, wskazując brodą budynek. - Jakoś nie mogę sobie przypomnieć Twojej twarzy. Co prawda jestem tu od niedawna ale mimo to mam pamięć do twarzy i imion, więc możliwe że po prostu nie było okazji.
Wzruszyła ramionami i odgarnęła śnieg z pobliskiej ławki by po chwili na niej usiąść i zajrzeć do torebki. Wyjęła na chwilę telefon, żeby upewni się, że nikt się do niej nie dobijał, po czym schowała go z powrotem i spojrzała na Louis'a.
- Nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie wiosna. - Oznajmiła. - Zima nie jest zła, ale jak dla mnie jest za zimno.

_________________
Pies Marii:Klick!



Atak Kucyków!
Applejack FluttershyPinkie PieRainbow DashRarity

Kostium na rejs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lut 09, 2013 5:26 pm

- Przyznam że jest dość pocieszny – zmierzył krytycznie misia wzrokiem i zaśmiał się szczerze. Miś jak na jego gust był uroczy, jeśli nie zbyt uroczy i musiał przyznać bardzo starannie ulepiony. Pewnie sam lepszego by nie ulepił, jakby się tak zastanowić. - Właściwie to chodziło mi bardziej o tę kartkę~- wskazał na wielki napis ''Free Hugs'' - Aż mi się przypomniała pewna sytuacja z ostatniego Comi-conu – a właściwie przypomniało mu się jak chłopak przebrany za Deadpoola, latał o całym konwencie ciągle zaczepiając ludzi i to z nimi tańcząc, a zmuszając do tulenia kończąc. Musiał jednak przyznać że było zabawnie, a sam cosplayer świetnie odegrał swoją rolę rasowego trolla.
- Nie martw się tym, sam czasami robię dziwne rzeczy, kiedy nie mam zupełnie nic do roboty – wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu i nie wiedząc czy ma coś powiedzieć więcej i zacząć jakąś rozmowę, czy zakończyć to żegnając się. Stał więc czekając na jakiś odezw ze strony dziewczyny. Wysłuchał pytania o szkołę i zastanowił się chwilę zanim coś odpowiedział.
- Tak jestem – rzucił lakoniczną odpowiedź, ale po chwili postanowił się poprawić. - Znaczy jestem zapisany, ale w praktyce bywa gorzej, bo z natury przerasta mnie siedzenie w szkole. Kiedy mieszkałem jeszcze za granicą często opuszczałem zajęcia – mruknął, nerwowo rozmasował dłonią kark. - Chociaż ostatnimi czasy nie opuszczam tak bardzo zajęć – dodał po chwili próbując się usprawiedliwić. - Mieszkam tu już od jakiegoś czasu, ale jakoś nie wychylałem się, żeby zostać zauważonym. Po za tym zgaduję, że jesteśmy w innych rocznikach – bo sam Louis też niezbyt kojarzył dziewczyny. Nie żeby znał wszystkich w swojej klasie, ale z wyglądu chociaż ich kojarzył. Gorzej było jednak z innymi klasami, za nimi jakoś niezbyt się przejmował. Marii jednak mogła być wbrew pozorom od niego starsza, a nie chciał wyjść na nieuprzejmego i się o to tak po prostu pytać, bo dziewczyn się o wiek nie pyta. Przynajmniej mówią że tak nie wypada.
Na wspomnienie o wiośnie pokiwał ochoczo głową.
- Mam nadzieję, że jak najszybciej – odparł. - Nie mogę doczekać się tegorocznego festiwalu Hanami – dodał po chwili jakby bardziej do siebie.
Powrót do góry Go down
Anastasyia

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lut 09, 2013 7:26 pm

Pod pretekstem pomocy Aiko, Anastasyia wyszła na zewnątrz. Lekcja wydała się jej nudna, poza tym znała wszystkie podstawy języka rosyjskiego.
Na dziedzińcu ujrzała dwie osoby : dziewczynę z piękną, czarną grzywą, oraz chłopaka w czarnych okularach, ubranego w taki sam odcień jak jego oprawki.
Nieśmiało podeszła do przodu, by przyjrzeć się nieznajomym.
Czy oni też chodzą ze mną do szkoły? Może to ludzie z mojej klasy na wagarach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marii

avatar

Aries
Wiek : 22
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lut 09, 2013 10:00 pm

[Anastasyia, czy nikt Cię nie uczył, że wbijanie się komuś do tematu bez pytania jest niegrzeczne? A jakbym całowała się z facetem to też byś wbiła popatrzeć? Tak się składa, że nie znoszę jak mi się ktoś wciska niepytany więc na drugi raz pamiętaj o tym...z góry dzięki.]

Zachichotała na słowa chłopaka odnośnie kartki. Miała nadzieję, że inni też dobrze odbiorą jej żart.
- To tak w ramach zbliżających się walentynek. - Odpowiedziałam. - Jestem pewna, że wszystkie singielki będą zachwycone, o ile miś przetrwa.
Zainteresowało ją, że Louis też robi dziwne rzeczy, gdy się nudzi dlatego też spojrzała na niego uważniej i uśmiechnęła się szerzej.
- Na przykład jakie? - Zapytała z wyraźnym zainteresowaniem. - Mnie rodzice po pewnym czasie mieli już dość więc kupili mi psa, żebym się już nigdy nie nudziła. Muszę przyznać, że podziałało bo psina cały czas skupia na sobie moją uwagę, gdy jestem w domu. Mam wrażenie, jakby pod moją nieobecność tresowali ją, żeby mnie pilnowała.
Gdy chłopak powiedział jej parę słów na temat szkoły, spojrzała na niego ze zrozumieniem. Niektórzy już po prostu tak mieli, że nie znosili siedzieć na lekcjach, albo z nosem przy książce i za cholerę nie szło ich do tego zmusić o ile sami nie zachcą tego zmienić.
- Całkiem możliwe, że jesteśmy z innego rocznika. - Przytaknęła. - Ja osobiście niedawno się tu zapisałam i od razu załapałam na wycieczkę do Rosji. Razem z rodzicami przenieśliśmy się tu z Polski. Praktycznie znam ledwie parę osób z imienia, trochę więcej przelotnie z widzenia i dopiero teraz mam okazję chodzić na zajęcia.
Uważnie przyjrzała się chłopakowi, gdy wspomniał Hanami. Czyżby pochodził z Japonii? Nieee, nie ten rodzaj urody więc możliwe, że jest mieszanego pochodzenia. Mimo to jednak zainteresowała się tym faktem.
- Hanami to święto kwitnącej wiśni, prawda? - Zapytała. - Muszę powiedzieć, że widok jest naprawdę nieziemski i właśnie z tego powodu lubię wiosnę. Bo wszystko budzi się do życia i kwitnie. Interesujesz się kulturą Japońską?
Była tak pochłonięta rozmową, że nie zauważyła dziewczyny, która wyraźnie się im przyglądała.

_________________
Pies Marii:Klick!



Atak Kucyków!
Applejack FluttershyPinkie PieRainbow DashRarity

Kostium na rejs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasyia

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lut 09, 2013 10:44 pm

[W domu mnie uczyli mówić, a nie jak zachować się na amorisrpg.forumpl.net. Ze szczerego serca przepraszam za moje niewychowanie, aczkolwiek nie posiadam o dziwo(!) na ten temat wiedzy.]

Dziewczyna wytężyła wzrok i skupiła się na terenie. Nie wiedziała co mogłaby porobić. Ze zdenerwowaniem dreptała w te i z powrotem. Zrezygnowana postanowiła, że przeczeka tą lekcję na korytarzu.

[z.t -> korytarz]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Lut 10, 2013 12:17 am

- A bo ja wiem – mruknął zastanawiając się nad odpowiedzą na pytanie dotyczące tych jego dziwnych zajęć. Jakoś nie mógł aktualnie wymyślić nic konstruktywnego.- Liczy się próba zorganizowania sesji w MMORPG. trwającej trzy doby bez przerwy na sen? Pomijając fakt, że wszyscy poszli i tak spać w połowie drugiej doby, sesja się udała bez zarzutu – wystrzegał zęby w szerokim uśmiechu jakby na potwierdzenie faktu, że jest dumny z tego osiągnięcia. Ale z drugiej strony nie było się czym chwalić i pewnie przed kolejną osobą wyjdzie na kompletnego no-life'a. - Jednak nie umywa się to do próby obejrzenia wszystkich odcinków mody na sukces – dodał po chwili z udawaną powagą i momentalnie wybuchł głośnym śmiechem, jakby sobie uświadomił głupotę swojego porównania. W dodatku nie zdał sobie sprawy że dziewczyna mogła to uznać za jawne przyznanie się do tego że kiedykolwiek próbował to oglądać. W zadadzie nie robił tego nawet z własnej woli, bo bardziej był to pewien zakład, który i tak przegrał z kretesem, zaś skutki na długo utkwiły mu w pamięci. Mimo wszystko wolał w tym momencie tego nie rozpamiętywać i ucieszył się kiedy doszło do zmiany tematu.
- Lubię psy – stwierdził kiedy dziewczyna opowiedziała mu o swoim. - Ja osobiście nigdy nie miałem psa, bo moja mama jest uczulona, ale za to moi dziadkowie mają. Jest świetny. Kiedy jeździmy z rodzicami do kraju zawsze się z nim bawię – nawet nie zauważył kiedy rozgadał się o psie. Nie żeby chciał się naprzykrzać, ale lubił wspominać dziadkowego Shiba Inu. - To zabawne że tak twierdzisz. Niektórzy rodzice nie chcą nawet słyszeć o posiadaniu zwierzaka, a Twoi kupili ci go z własnej woli. Powinnaś być raczej szczęśliwa – można powiedzieć że nawet jej zazdrościł, bo sam jak miał kilka lat błagał rodziców o kota, ale rodzice inaczej zapatrywali się na tę zachciankę i nigdy jej nie spełnili.
- Ja tu mieszkam już od trzech lat, ale jakoś też nikogo tak naprawdę nie znam – wzruszył ramionami. Oczywiście poznał tu kilka osób, ale to i tak był mały procent w stosunku do liczby znajomych w jego kraju. Nigdy też nie narzekał na trudności w kontaktach z ludźmi, nawet jeśli był czasem zbyt upierdliwy i zdawało mu się że osoba z którą rozmawia ma go dość. Odkąd przeprowadził się tutaj już mniej kwapił się do zawierania nowych i wolał się skupić na utrzymaniu starych kontaktów, szczególnie tych z dawnej szkoły. - A wycieczkę do Rosji się nie załapałem niestety, ale jakoś nie żałuję – odparł na wzmiankę o wycieczce i zainteresował się wspominką o kraju z którego pochodzi Marii.- Pochodzisz z Polski? Jak tam jest? Osobiście nigdy tam nie byłem, ale słyszałem dużo dobrego od znajomego który wyjechał specjalnie tam na studia. Chociaż jak tak patrzę, to nawet było w tym dużo racji, z tego co opowiadali – bo znajomy Lou kiedy tylko z nim rozmawiał wychwalał urodę polskich dziewcząt i teraz musiał sam przyznać, że tamten się nie mylił, ale powstrzymał się od stwierdzania tego na głos
Gdy usłyszał pytanie o Hanami, uśmiechnął się tylko szeroko. Miło było widzieć, że ktoś się orientował o czym mówi, bo zazwyczaj nikt nie miał pojęcia o czym Louis mówi kiedy dochodziło do japońskich świąt. Wręcz powstrzymał się od ironicznego komentarza który wpadł mu właśnie do głowy.
- Tak właśnie miałem to na myśli. Co roku jeździmy specjalnie do dziadków żeby wziąć w nim udział. Taka rodzinna tradycja – powiedział i urwał na chwilę. - W zasadzie to nie. Powiedzenie, że interesuję się Japonią byłoby tu dalekie prawdzie. Choć pewnie na standardy europejskie mógłbym i nazwać się otaku. Ja w zasadzie pochodzę z Japonii – powiedział ostatnie zdanie tak jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. - Może tego nie widać, bo czysto-krwistym Japończykiem nie jestem, ale tam się urodziłem i spędziłem dzieciństwo.
Powrót do góry Go down
Marii

avatar

Aries
Wiek : 22
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Lut 10, 2013 6:17 pm

Zaśmiała się, słysząc przykład jaki podał Louis i skinęła głową na znak, że jak najbardziej się liczy. Co więcej, był to niesamowity wyczyn i z całą pewnością chłopak mógł być z siebie dumny. Na wzmiankę o ''modzie na sukces'' wybuchnęła razem z nim śmiechem.
- Oj tak, coś o tym wiem. - Wyszczerzyła się. - Był taki czas, że moja mama namiętnie to oglądała i musiałam ulatniać się do pokoju za każdym razem jak dorwała się do telewizora, żeby obejrzeć kolejny odcinek. Ojciec przez jakiś czas znosił to dzielnie, jednak widząc że jeden dzień w serialu trwa przez bity tydzień, zaczął szukać schronienia u mnie w pokoju, grając ze mną w jakieś gry, albo zwyczajnie zabierając na spacer czy do miasta.
Gdy rozmowa zeszła na psy, Marii uśmiechnęła się szeroko słysząc, że Louis też lubi psy, szkoda tylko że nie mógł mieć własnego.
- Jestem szczęśliwa. - Zapewniła. - Neyra to berneński pies pasterski. To niezwykle troskliwe i opiekuńcze psy, więc przypuszczam, że jak podrośnie to będzie robić za mojego ochroniarza.
Zachichotała na samą tą myśl, gdy wyobraziła sobie, jak Neyra goni bandę chuliganów, gryząc ich po tyłkach. Chyba pomyśli nad tresowaniem jej. Dobry obrońca czasami może się przydać.
Widząc zainteresowanie Louis'a jej krajem, przyjrzała mu się uważnie i uśmiechnęła figlarnie, bo chyba mogła się domyśleć, co jego kolega mógł mu naopowiadać.
- Tak, jestem Polką z krwi i kości. - Odpowiedziała z uśmiechem. - Zapewne Twojego kolegę zachwyciła nasza polska gościnność i jedzenie, nie mówiąc już o dziewczynach. Muszę przyznać, że brakuje mi naszych tradycyjnych polskich potraw bo są naprawdę wyśmienite, no ale tu też nie jest źle.
Słuchała uważnie słów chłopaka na temat jego pochodzenia. To było niesamowite, zważywszy na to że Marii interesowała się trochę tym krajem. Według niej był naprawdę wspaniały i fascynujący, z bogatą kulturą i sztuką. I nie, nie miała tu na myśli samych mang i anime.
- Zawsze marzyłam o tym, żeby założyć kimono. - Odpowiedziała z uśmiechem. - Muszę namówić rodziców, żebyśmy się tam wybrali w któreś wakacje. Chętnie zwiedzę piękne, japońskie ogrody, z oczkami wodnymi pełnymi karpi Koi i spróbuję tych niesamowicie wyglądających potraw.

_________________
Pies Marii:Klick!



Atak Kucyków!
Applejack FluttershyPinkie PieRainbow DashRarity

Kostium na rejs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Lut 10, 2013 9:12 pm

Louis też wiedział jak to jest, kiedy ktoś w domu maniakalnie ogląda jakiś program, a robi to tak nagminnie, że wszyscy domownicy muszą znosić to w ciszy. Miał jednak tego farta, że to nie jego mama a babcia i zazwyczaj jedynym poszkodowanym był dziadek, którego w porze emisji swojego ulubionego serialu wyganiała z pokoju. Pokiwał tylko głową na znak, że rozumie co dziewczyna ma na myśli i zgadza się z tym.
- To ta duża rasa, prawda? Widziałem je tylko na zdjęciach, ale muszę przyznać że są świetne. No i faktycznie będzie z niego świetny ochroniarz – zaśmiał się i dodał po chwili. - Zwłaszcza że psy to strasznie oddane stworzenia i kiedy się przywiążą do człowieka są normalnie niezastąpione.
Nawet nie zauważył, że kiedy tak zaczęli rozmawiać przestał zwracać uwagę na wszechogarniające zimno. Mimo iż nie mógł się jakoś ugrzać stojąc w miejscu miał wrażenie, że ten mu tak nie dokucza, jak chwilę temu kiedy wyszedł co dopiero z zaspy śniegu.
Kiedy zaczęła mówić o swoim kraju słuchał jej uważnie i na sam koniec przytaknął.
- Tak wspominał o tym – przyznał. - Ale szczególnie zwrócił uwagę na urodę polskich kobiet – mimowolnie zaśmiał się ze swojego stwierdzenia. Już nie pamiętał kiedy tę pogadankę, albo w jakiej sytuacji, ale dobrze pamiętał jak Toki opowiadał mu o dziewczynach. Chociaż Lou musiał stwierdzić, że przy charakterze przyjaciela i jego upodobaniu do płci pięknej to było normalne. Pomijając oczywiście fakt, że Louis miewał czasem ochotę zdzielić go czasem przez łeb i przemówić do rozumu.
- Wbrew pozorom trudno założyć kimono – zaśmiał się. Dla niego to było normalne, zwłaszcza że jego dziadkowie byli w pewnym sensie tradycjonalistami i pomimo że jego ojciec był Amerykaninem to sam Louis był wychowany bardziej w duchu wiary japońskiej i zakładanie kimon było u nich czymś normalnym. - Moja mama ma ich masę, ale zakłada je tylko na święta i ważniejsze okazje, ale tylko wtedy kiedy wracamy do kraju. Zawsze musi przy tym pomagać jej babcia, albo ciotka. Ja osobiście wolę hakamę, choć i ją trudno się zakłada, ale mam już w tym wprawę – powiedział i wysłuchał słów Marii o wakacjach.
- Sam jeżdżę tam co roku w wakacje. Choć nie do Tokio gdzie mamy dom, a na samą Okinawę – stwierdził mimochodem i zastanowił się czy dodać to co właśnie wpadło mu na myśl, ale stwierdził że nic wielkiego się nie stanie i dorzucił żartobliwym tonem. - Zaprosiłbym cię, ale nie wiem czy tak na pierwszej randce wypada – posłał dziewczynie szeroki uśmiech mając nadzieję, że nie obrazi się za tę uwagę.
Powrót do góry Go down
Marii

avatar

Aries
Wiek : 22
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon Lut 11, 2013 7:20 pm

Uśmiechnęła się szerzej, gdy Louis zachwalał berneńskie psy pasterskie. Ona też uważała, że są naprawdę fantastycznie, nie mówiąc już o tym, że z całą pewnością jest się do czego przytulić.
- Tak, to te duże psy. - Potwierdziła, kiwając gorliwie głową. - Jeśli chcesz, to możemy się umówić na któryś dzień w parku, to zabiorę Neyrę ze sobą. We dwoje szybciej ją zmęczymy zabawą. Jest jeszcze młoda, dlatego tak rozpiera ją energia i nie sposób znaleźć chwili spokoju, żeby nie przyszła do Ciebie z czymś w zębach, żeby jej porzucać.
Skoro chłopak tak lubi psy, to dlaczego Marii nie miałaby mu umożliwić częstszych spotkań z tymi wiernymi towarzyszami, niż jego wizyty u dziadków? Poza tym Neyra rośnie jak na drożdżach i wkrótce Marii może się okazać zbyt słaba, żeby poskromić takie psisko. Ale jedno wiedziała na pewno. Gdy przyjdzie wiosna, nauczy ją biegać na smyczy przy nodze i codziennie rano będą sobie robić takie małe biegi dla zdrowia i kondycji (w przypadku Marii też dla figury).
Ona też się zaśmiała słysząc, że jego kolega akurat najbardziej upodobał sobie polskie kobiety. Czego innego można było się spodziewać, po facecie? No ale mniejsza z tym. Ona sama uważała, że ta cała sprawa z Polkami to prawda i nie dziwiła się temu, chociaż sama nie uważała się za nie wiadomo jaką piękną. Nie miała obsesji na punkcie swojego wyglądu i nie przywiązywała wagi do ostrego makijażu czy pomalowanych paznokci. Lubiła naturalność więc jej makijaż ograniczał się tylko do tuszu do rzęs i błyszczyka do ust.
- Szczerze mówiąc nie dziwię się mu. - Odpowiedziała rozbawiona. - Mieszkając w Polsce, nie jednej zazdrościłam wyglądu, ale po pewnym czasie mi przeszło.
Uważnie słuchała chłopaka, gdy ten opowiadał o trudnościach w zakładaniu japońskich strojów, a gdy wspomniał gdzie dokładnie jeździ na wakacje, Marii aż westchnęła zazdrośnie.
- Ojej...sama Okinawa. - Oczy jej rozbłysły. - Wspaniałe plaże i czyste wody oceanu, istny raj!
Przez chwilę wyobrażała sobie ten wspaniały widok, zastanawiając się czy są tam wystarczające fale do serfowania. Z tej zadumy wyrwało ją ostatnie stwierdzenie Louisa, powiedziane żartobliwym tonem. Marii zachichotała ale poczuła ciepło na policzkach. O nie, czyżby się zarumieniła?! Nie, nie, nie! Miała nadzieję, że już i tak jest dostatecznie czerwona od zimna i uda jej się ukryć oznakę zawstydzenia. Zamiast tego zachichotała.
- Fakt, na pierwszej randce trochę nie wypada. - Zgodziła się z szerokim uśmiechem. - Poza tym nie chciałabym sprawiać kłopotu Twojej rodzinie.
Nie mówiąc już o tym, że była starsza i w kwietniu osiągnie pełnoletniość, ale tego nie powiedziała głośno. Fajnie by było wybrać się na takie wakacje, ale jeśli miałoby to dojść do skutku, to musiałaby lepiej poznać Louisa i przede wszystkim zaprzyjaźnić się z nim. No i jego rodzice też powinni ją poznać, jeśli kiedykolwiek mieliby ją gdzieś ze sobą wziąć. Swoją drogą fajnie by było zaprzyjaźnić się z kimś. To dla niej nowe miejsce i musiała poznać nowych ludzi, żeby się zaaklimatyzować. Nie mogła przecież robić za odludka społeczeństwa i kryć się gdzieś po kątach.

_________________
Pies Marii:Klick!



Atak Kucyków!
Applejack FluttershyPinkie PieRainbow DashRarity

Kostium na rejs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon Lut 11, 2013 9:53 pm

Można powiedzieć że wręcz ucieszył się kiedy Marii zaproponowała spotkanie z jej psem. Nie żeby próbował wyciągać jakieś dziwne wnioski z tej wypowiedzi, czy też szukać ukrytych motywów, albo też żeby chciał coś sugerować. Po prostu bardzo lubił psy i tak dawno nie miał okazji z żadnym się pobawić, że bardzo chętnie przystał na tę propozycję. Pokiwał głową i jakby na potwierdzenie tego dodał:
-Tak~! Zawsze i wszędzie. Bardzo chętnie bym poznał twojego uroczego psiak.
Słuchał tak słów dziewczyny i mimochodem zerknął na zegarek. Nie żeby aktualnie się spieszył czy coś, ale miał dziwne wrażenie że się zagadali i odkąd tu przyszedł minęło już trochę czasu. Nie chciał oczywiście pośpieszać nic, ani też twierdzić, że marnuje tutaj czas, ale naszło go dziwne wrażenie, że na coś się spóźni... Ale mimo wszystko chciał dalej z nią porozmawiać.
- Tak. Okinawa jest bardzo piękna. Ale latem to jak wszędzie indziej w nadmorskich kurortach. Tłum, ścisk i w ogóle. Nie żebym chciał cię zniechęcić, ale to najpopularniejsze miejsce do spędzania wakacji w Japonii – zaśmiał się.
Miał widocznie szczęście bo widocznie Marii zorientowała się, że ostatnie słowa wypowiedział w żartach i nie miała mu tego za złe, za co był jej nawet wdzięczny. Zmiany w jej minie żadnej nie zauważył, nie mógł też powiedzieć czy się zarumieniła po jego stwierdzeniu bo poliki już od jakiegoś czasu miała zarumienione, więc stwierdził że to najwyraźniej z zimna. Uśmiechnął się do niej szeroko, a kiedy dodała wzmiankę o tym że nie chciałaby przeszkadzać jego rodzinie, pokiwał przecząco głową.
- To nie tak – zanegował. - Do Okinawy zawsze wyjeżdżam ze znajomymi. Moi rodzice zdecydowanie wolą Hokkaido – wzruszył ramionami jakby od niechcenia dorzucając ostatnie zdanie.

Powrót do góry Go down
Marii

avatar

Aries
Wiek : 22
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lut 13, 2013 6:34 pm

Uśmiechnęła się szeroko widząc entuzjazm z jakim Louis przyjął propozycję spotkania w parku wraz z Neyrą. W takim razie trzeba było załatwić jeszcze jedną rzecz. Marii sięgnęła do swojej torebki i po chwili grzebania w niej, wyciągnęła swój telefon. Odblokowała klawiaturę i podała chłopakowi.
- W takim razie wpisz mi swój numer, a ja puszczę Ci sygnał, żebyś miał też mój. - Zaproponowała nadal się uśmiechając. - Dzięki temu łatwiej się skontaktujemy ze sobą w sprawie wypadu do parku.
Miała nadzieję, że propozycja wymiany numerami telefonu nie nastąpiła zbyt szybko, no ale jak niby inaczej miała się skontaktować z Louis'em? Nawet nie wiedziała gdzie mieszka, nie mówiąc już o numerze GG lub fakcie czy posiada coś takiego jak konto na Facebooku. Postanowiła jednak zaryzykować.
Na informację o obleganych kurortach i plażach na Okinawie, Marii skinęła głową. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że może być tam tłoczno, bo w końcu każdy ma prawo wybrać się tam na wakacje. Mimo to, jej entuzjazm tym miejscem nie opadł i nadal twierdziła, że to byłyby wspaniałe wakacje.
- Domyślam się. - Odpowiedziała. - Mimo to nigdy jeszcze tam nie byłam i nawet ścisk by mi nie przeszkadzał w odwiedzeniu tak fantastycznego miejsca.
Uniosła brwi, na ostatnie słowa Louis'a. Chwila, czy on jej właśnie chciał powiedzieć, że sam bawi się ze znajomymi na Okinawie, a jego rodzice są w Hokkaido? Przecież był niepełnoletni. Chyba, że źle coś zrozumiała.
- Na Okinawie jesteś sam, ze znajomymi? - Nie mogła się powstrzymać. - I rodzice tak Cię puszczają? Nieźle! Musisz mieć fajnych rodziców. Moi do tej pory by mnie nigdzie samej nie puścili, ale liczę na to, że w kwietniu to się zmieni.

_________________
Pies Marii:Klick!



Atak Kucyków!
Applejack FluttershyPinkie PieRainbow DashRarity

Kostium na rejs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lut 13, 2013 8:34 pm

W pierwszej chwili był trochę zdziwiony, że dziewczyna chce się wymienić numerem telefonów tak szybko, nawet dobrze nie znając Louisa. Potem jednak dotarło do niego, że może chciała go wziąć tylko dlatego, żeby mieć z nim kontakt i w razie czego móc się z nim umówić. W końcu inaczej nawet nie było mowy, żeby się mogli skontaktować, a póki co nie znali się nawet na tyle, żeby chociaż zmówić się na korytarzu. Rzucił lakoniczne ''ok~'' i chwycił wyciągnięty w swoją stronę telefon Marii i chwilę się zawahał zanim wstukał odpowiedni numer telefonu. Miał aktualnie dwa numery, jeden japoński żeby utrzymać kontakt ze starymi znajomymi, a drugi europejski zakupiony tylko dlatego, że ten pierwszy nie chciał współpracować z żadną tutejszych sieci. Przez to wszystko ciągle mu się oba myliły. Oddał komórkę z już wpisanym telefonem, a następnie wygrzebał własny z torby przewieszonej na ramię i czekał aż dziewczyna puści sygnał, żeby móc zapisać jej kontakt.
Na kolejną wzmiankę o wakacjach znów pokiwał głową.
- Ano. Są naprawdę wyrozumiali – potwierdził. - Czasami chcą po prostu być dość praktycznymi rodzicami i uznali, że w moim wieku potrafię zająć się sam sobą, więc wycieczka nie powinna być tu niczym wielkim. No i w Japonii inaczej się patrzy na ''pełnoletność'' – wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Dimitriev Amsthon

avatar

Capricorn
Wiek : 21
Reputacja : -29

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Lut 14, 2013 3:37 pm

Dimitriev wszedł z pełnym luzem na dziedziniec. Wcześniej wynajął pokój nr 3 w internacie. Nie chciało mu się iść do budy, nawet w jego pierwszy dzień szkoły. Usiadł na murku, wyjął gitarę elektryczną z pokrowca razem ze wzmacniaczem, podłączył gitarę do wzmacniacza i ustawił maksymalną głośność. Zaczął grać jedną z piosenek "Deep Purple".
- JAK MAM COŚ MIEĆ W DUPIE, TO NAJLEPIEJ LEKCJE!-krzyknął, po czym ułożył się wygodnie, dalej grając na gitarze.
Po godzinie schował wszystko i udał się w stronę internatu. Chciał najpierw poznać swoich sąsiadów czy sąsiadki. Otworzył drzwi internatu i wszedł.
z/t--->internat

Nie piszemy posta pod postem i nie krzyczymy na dziedzińcu. (A przynajmniej staramy się nie męczyć Caps Locka) Posty zostały połączone -
dyrektor Gabis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.elveria.aaf.pl
Marii

avatar

Aries
Wiek : 22
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Lut 15, 2013 11:52 am

Kiedy Louis wstukał swój numer, Marii wzięła telefon i szybko zapisała nowy kontakt, po czym sama puściła sygnał na numer chłopaka. Widząc jak jego telefon reaguje na połączenie, rozłączyła się i uśmiechnęła się.
- Dam Ci znać, kiedy będę z Neyrą na dłuższym spacerze, to będzie można trochę poszaleć. - Odpowiedziała z uśmiechem.
Słuchała z uwagą co Louis mówił o swoich rodzicach. O kurcze, gdyby jej rodzice tacy byli to byłaby w siódmym niebie. Niestety oni wcale nie chcieli być praktyczni i zawsze wynajdowali jakieś czarne scenariusze tego, co może się jej przytrafić, gdy gdzieś chciała iść.
- Muszą być naprawdę fajni. - Stwierdziła.
Tym razem to ona spojrzała na zegarek, ale w telefonie który nadal trzymała w ręce i stwierdziła, że robi się późno a ma jeszcze parę spraw do załatwienia, nie mówiąc już o pracy domowej. Schowała telefon do torebki i spojrzała na Louisa przepraszająco.
- Muszę już lecieć. - Oznajmiła. - Naprawdę miło było Cię poznać. Odezwę się w sprawie wypadu do parku, a tymczasem trzymaj się ciepło i do zobaczenia.
Pomachała mu i odeszła w stronę osiedla na którym mieszkała.

[zt]

_________________
Pies Marii:Klick!



Atak Kucyków!
Applejack FluttershyPinkie PieRainbow DashRarity

Kostium na rejs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Lut 15, 2013 6:33 pm

Gdy tylko zadzwonił jego telefon, szybko zapisał sobie numer Marii w pamięci i schował ją niedbale do kieszeni spodni.
- Jasne~! - potwierdził entuzjastycznie. - Zadzwoń kiedy chcesz, przeważnie i tak jestem wolny więc chętnie się wyrwę z domu – uśmiechnął się szeroko do dziewczyny. Był jej też wdzięczny, że nie wierci tematu o rodzicach. Nie żeby to był jakiś szczególnie delikatny temat, ale trudno czasem zgrywać pozory idealnej rodziny, zwłaszcza kiedy nie potrafi się kłamać jak w przypadku Lou. Pokiwał tylko głową, a kiedy dziewczyna się już żegnała, pokiwał jej ręką rzucając lakonicznym ''cześć''. Miał nawet sam już się zbierać do domu ale jak tylko Marii się oddaliła komórka w jego kieszeni zasygnalizowała o dostaniu sms'a. Zdziwił się trochę kiedy zobaczył, ze nadawcą była Merenas, bo niedawno się rozstali. No dobrze już jakiś czas minął. Mimo wszystko treść wiadomości go trochę zdziwiła.''Czyżby coś się stało?'' Cóż, musiał iść sprawdzić. Nie wypadało mu w takim momencie zostawiać dziewczyny samej.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Dimitriev Amsthon

avatar

Capricorn
Wiek : 21
Reputacja : -29

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lut 16, 2013 11:39 am

Dim wszedł na dziedziniec. Zgubił przed chwilą portfel i paczkę papierosów. Szukał, ale nie znalazł a kwiaty rzucił w krzaki. Położył się na murku i wyjął dokumenty z kieszeni. Prawko, zapalniczka, inne... Nie było tylko portfela i ćmików. Zmrużył oczy i czekał na cud.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.elveria.aaf.pl
Bella

avatar

Reputacja : 2

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lut 16, 2013 11:50 am

Brunetka staneła na środku dziedzinca. Była przygotowana na to , że będzie miała dosyć duże zaległości w szkole. W końcu jakby nie było, po swoim pierwszym tygodniu w szkole, Od razu musiała wyjechać do sanatorium. A dopiero wczoraj wróciła do domu. Szybko rozejrzała się po miejscu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec   

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Dziedziniec
» Krużganki
» Dziedziniec z wiaduktem
» Dziedziniec
» Dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amoris RPG :: Słodki Amoris :: Dziedziniec-
Skocz do: