IndeksCalendarGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ścieżka w lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Dyrektorka
Admin
avatar

Reputacja : 1

PisanieTemat: Ścieżka w lesie   Czw Wrz 13, 2012 2:20 pm

Właściwie jest to miejsce, które znajduje się trochę poza miastem.
W samym środku lasu znajduje się dość duża polanka z wyraźnym miejscem na ognisko


Ostatnio zmieniony przez Dyrektorka dnia Wto Kwi 08, 2014 2:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://amorisrpg.forumpl.net
Cru

avatar

Reputacja : 1

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Wto Lut 26, 2013 8:01 pm

Cru po lekcjach zdecydował się wybrać na spacer po lesie. Miał dość tych wszystkich ludzi pałętających się wokół niego z wymuszonymi uśmiechami i sztuczną uprzejmością. Wszyscy w maskach… On również miał maskę, jednak w samotności mógł być sobą. Będąc głębiej w lesie przysiadł na ściętym pniu drzewa i westchnął ciężko. Jego smukła dłoń powędrowała do czarnej torby, złapała butelkę z wodą i wyszła szybko. Crudelis odkręcił szybko butelkę i wziął niewielki łyk wody. Zimny, orzeźwiający płyn rozszedł się po jego wnętrzu przyprawiając jego skórę o interesujący dreszcz, promieniujący od góry do dołu. Odsuwając butelkę od ust zauważył na drzewie rudą wiewiórkę, która byłą zajęta akrobacjami między gałęziami. Uśmiechnął się ostrożnie na ten widok. Tak… Teraz Cru był sobą, uśmiechniętym, beztroskim, szczęśliwym chłopcem. Oblizał subtelnie usta i zakręcił butelkę. Odłożył ją na miejsce.
- Gdybym mógł być wiewiórką… - mruknął pod nosem wciąż wpatrując się w zwierzę. Podziwiał ją. Rude futro promieniało i wręcz wydawało się płonąć w promieniach słońca. Westchnął, po czym zrzucił torbę z ramienia i ta wylądowała ciężko na ziemi płosząc rude stworzenie. Na usta cisnęło mu się długie ‘przepraszam’ jednak zdecydował się powstrzymać. Oparł dłonie o pień i odchylił głowę do tyłu, wciągając w swoje nozdrza wilgotne, leśne powietrze. Lubił je. Pachniało wolnością, dzikością i domem, czyli trzema rzeczami, za którymi tęsknił ten uroczy osobnik. Przymknął swoje ciemne jak noc oczy i pozwolił aby słońce objęło jego twarz. Czarne kosmyki włosów falowały przy niewielkim wietrze, w który wsłuchiwał się Cru. Wiatr był melodią dla jego uszu, której w rzeczy samej potrzebował teraz najbardziej. Uspokajał go… Dodawał nadziei na lepsze jutro. Czuł się dobrze i pragnął teraz pozostać sam, na sam z przyrodą i zatopić się w niej na zawsze ale świat nie był tak łaskawy. Crudelis dobrze wiedział, że za parę godzin będzie musiał wrócić do internatu, odrobić lekcje, wypełnić przydzielone obowiązki, przygotować się do następnego dnia i w końcu ułożyć się do snu. Sen… Dla Cru było to marnowanie czasu, aczkolwiek bez tego nie był w stanie przeżyć. Ludzkie potrzeby niesamowicie go denerwowały. Spanie, jedzenie, wypróżnianie… Niektórzy skupiali się tylko na tym i nie potrafili odnaleźć prawdziwych wartości jakie dostarcza życie. Nie umiał pojąć tak płytkiego toku myślenia, może dla innych wydawał się chłodny i bezczelny, ale był bardzo wrażliwy i oceniając go po okładce można się od razu skreślić z listy kandydatów na potencjalnego przyjaciela. Powierzchowność i płytkość… Dwie najgorsze cechy jakie może mieć w sobie człowiek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felice

avatar

Scorpio
Wiek : 23
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Wto Lut 26, 2013 9:07 pm

Znudzona przesiadywaniem w szkolnych murach pośród tych wszystkich prymitywnych osób w końcu zdecydowała się odwiedzić pobliski las, w którym musiała szczerze przyznać dotąd nie była co było nieco dziwnie, biorąc pod uwagę fakt, iż Felice była osóbką samotną i lubiącą okolice wolne od ludzkich dusz. Chociaż... Czasem wolała czyjeś towarzystwo, by móc się na kimś poznęcać czy wyżyć. I teraz tego czasu na szczęście nie było. A może na nieszczęście?
Z rękoma włożonymi do kieszeni od skórzanej kurtki przekraczała kolejne metry wielkiego leśnego zbiornika tlenu. Ze spokojem odetchnęła rześkim powietrzem, krocząc wyznaczoną ścieżką prowadzącą w głąb puszczy. W końcu zatrzymała się na moment, wyciągając z kieszeni papierosa. Włożyła go do ust, a następnie odpaliła. Zaciągnęła się dymem i ponownie ruszyła przed siebie. Nie spodziewała się żadnej żywej istoty w tak odludnym miejscu, toteż ze spokojem zaczęła nucić jedną ze swoich ulubionych piosenek. Idąc dalej przed siebie po pewnym czasie marszu dostrzegła ludzką postać siedzącą na pniu drzewa. Nieco zdziwiona czyjąś obecnością uciszyła się, i wypuszczając dym z ust zbliżyła się w kierunku chłopaka. Czy to nie czasem jeden z nowych uczniów szkoły? Tak daleko od znajomych terenów? Biedny pewnie się zgubił. No przecież musi mu jakoś pomóc, bo biedaczysko jeszcze umrze z głodu, czy przerażenia w tak odosobnionym miejscu.
- Co taka mała, wątła istota robi w takim wielkim i strasznym lesie? Nie boisz się, że wilki Cię zjedzą? - Odezwała się w końcu, kiedy podeszła do nieznajomego na dostateczną odległość. Domyślała się, że chłopak dużo wcześniej ją zauważył toteż nie ukrywała swej obecności i bez ceregieli zdecydowała się do niego podejść. A nóż wywiąże się z tego jakaś ciekawa konwersacja, nieco inna niż zwykle prowadziła pośród szkolnych murów. Cóż, to trzeba było przynać, że w takiej szkole kręciło się wiele istotek mało myślących lub uważających, że myślą aż zanadto co aż się prosiło o komentarz ze strony Felice.
Lustrowała siedzącego spokojnym spojrzeniem, nie spuszczając z niego wzroku nawet na moment. Ponownie przytknęła końcówkę papierosa do ust. Dym uniósł się do góry, a następnie zniknął, mieszając się z powietrzem. Lekki powiew wiatru wtargnął pomiędzy nich, poruszając włosami Felice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cru

avatar

Reputacja : 1

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Wto Lut 26, 2013 10:25 pm

Chłopak pochłaniał przyjemne promienie słońca błądzące po jego delikatnej twarzy. Do jego uszu dochodziły melodyjne dźwięki ptaków wiszących gdzieś w powietrzu lub wijących gniazdko na gałęziach drzew. Było mu wspaniale czując tak niesamowitą wolność. Ćwierkanie ucichło. O`Droch otworzył natychmiast oczy, a z jego słodkiej twarzy spełzł uśmiech. Zamrugał ostrożnie powiekami, ponieważ przed jego oczami tańczyło mnóstwo kolorowych plamek. Słońce zrobiło swoje. Czekając, aż wzrok wróci do normy starał się nasłuchiwać dochodzących do niego odgłosów. Słyszał łamiące się gałązki i szuranie. Ewidentnie ktoś zmierzał w jego kierunku. Potwierdziło to nawet ciche nucenie zbliżającej się istoty. Nareszcie… Jego oczy w końcu wróciły do normalności. Widział teraz w miarę wyraźnie, kto zmierza ku niemu. Śnieżnobiałe włosy kłuły swym kolorem od samego patrzenia, wydawały się Crudelisowi bardzo sztuczne i chłodne. Miał wrażenie, że właśnie taka jest ich właścicielka. Sztuczna, wyrafinowana i chłodna. Jednakże jego główne motto zakazywało mu myślenia w ten sposób. Odrzucił włosy do tyłu wraz z powierzchownymi myślami ładującymi się mu do głowy na widok dziewczyny. Powoli i dogłębnie analizował jej postawę i wygląd. Zawiesił swoje oczy na papierosie trzymanym przez płeć piękną. Nie dzierżył gdy widział u kobiet tytoń. Była to hańba dla przedstawicielek tych płci, przynajmniej w oczach Cru. Im ona była bliżej tym bardziej on zaczynał tracić nadzieję na spotkanie kogoś ‘naturalnego’. Makijaż… Ordynarny ubiór…
Kiedy dziewczę podeszło i uraczyło Crudelisa swoim jakże aksamitnym głosem, ten natychmiast przyćmił swój wesoły wzrok maską znudzenia. Zdegustowany całym zakłóceniem jego spokoju westchnął cicho. Do jego płuc dostał się dym wydychany przez palaczkę. Cru zakasłał i przez chwilę powstrzymywał się od oddychania. Nie chciał w sobie tego paskudztwa jakim był dym tytoniowy. W końcu jednak zabrakło mu powietrza i był zmuszony zaczerpnąć tlenu z uzależniającą mieszaniną składników, wydobywających się z zapalonej końcówki papierosa, oraz ust i nosa dziewczyny. Bardzo powoli i ostrożnie oddychał, starając się nie pokasływać.
Po kilkunastu sekundach dotarła do niego dopiero wypowiedź dziewczyna. Zimny dreszcz przeszedł po jego smukłych plecach. Nawet nie poznał jej imienia, a ona już miała czelność go obrażać. Chyba jednak się nie pomylił w swoich analizach. Białogłowa była równie chłodna jak jej włosy. Jeżeli chodzi o wzrost… Faktycznie Cru był niski, jednak jakoś specjalnie nikt, nigdy nie robił mu z tego problemów, ani nie nazywał go ‘małym’, bądź ‘wątłym’. On sam natomiast miał z tego powodu kompleks, wzrost odziedziczył po matce, która była jeszcze niższa niż on. Zawsze śmieszyło go dopasowanie jego rodziców. On bardzo wysoki, ona chorobliwie niska. Nie raz, nie dwa widział ten dziwny wzrok przechodniów, kierowany w stronę zakochanych. Przyziemni, stereotypowi ludzie z brakiem wyczucia. Miłość może dopaść każdego. Ba! Wcale by się nie zdziwił gdyby istota stojąca przed nim okazałaby się kochającą i wierną osobą.
Myśląc nad dalszymi słowami dziewczyny, zadumał się, a jego wzrok podążył do jej szarych oczu, otoczonych czarnym, nieprzyjemnym dla niego makijażem. Znudzony, znany większości osób wzrok pochłaniał ciekawy kolor tęczówek. Wracając jednak do słów… Strach… Jakim cudem mogła zapytać o coś takiego? Cru wręcz zagotował się w środku i ledwo, ledwo się powstrzymywał aby nie ujawniać swoich emocji. Chłopak nigdy nie bał się natury, a już na pewno nie lasów. Czuł z nimi raczej jedność. W domu często wyrywał się rowerem na długie przejażdżki po lasach dębowych. Nigdy, ale to prze nigdy nie czuł strachu będąc między drzewami, wręcz bardziej przerażała go myśl zatłoczonych miast, pełnych ulic, uliczek i ciemnych zaułków. Wciąż ostrożnie oddychając zaczął mruczeć, swoim miękkim i subtelnym głosem.
- Nie wydaje mi się aby w tych lasach zamieszkiwały wilki… Hm… A może masz na myśli siebie? Drapieżnik jak mniemam. – mówił powoli, podkreślając każde słowo tak aby wypowiadać się jak najmniej ze swoim irlandzkim akcentem. Wolał aby myślano, że jest zwykłym, szarym anglikiem jak większość osób w tejże szkole. Wciąż jego ciężar ciała opierał się na rękach, ale głowa nie była odchylona do tyłu lecz skierowana ku osobliwej przedstawicielki płci pięknej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felice

avatar

Scorpio
Wiek : 23
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Sro Lut 27, 2013 6:53 pm

Skrzyżowała nogi, nieznacznie prostując się. Przekrzywiła głowę w bok, a grzywka lekko opadła jej na jedno oko. Obserwując nieznajomego, próbowała odgadnąć jego charakter i przysposobienie. Wydawał się nieco inny niż większość młodzieży. Przynajmniej takie sprawiał wrażenie, chociaż Felice nie bardzo zwróciła na to uwagę. Mało obchodził ją czyiś charakter, zwłaszcza, jeśli był to ktoś nieznajomy. Ciekawa była jedynie, czy będzie mogła z nim jako tako poprowadzić rozmowę, czy szybko utnie konwersację jednym zdaniem i jak najszybciej uwolni się od towarzystwa białowłosej. Musiała przyznać, co przyszło jej z wielkim trudem, że jednak poświęciłaby chwilę swego czasu na poznanie kogoś nowego, niekoniecznie w taki sposób, w jaki przywykła większość osób w jej otoczeniu np. w sposób arogancki czy buntowniczy. Cóż. Felice też była człowiekiem. Wbrew pozorom.
Kącik jej wargi minimalnie uniósł się ku górze, kiedy chłopak zaczął kaszleć z powodu dymu papierosowego, który dostał się do jego dróg oddechowych. Nieco teatralnym gestem pociągnęła ostatni raz papierosa, wyrzucając końcówkę pomiędzy kamienie leżące obok, uprzednio gasząc go na gałęzi drzewa. Powoli wypuściła dym, kierując go wprost na twarz chłopaka, uśmiechając się przy tym złośliwie. No nic nie mogła poradzić na to, że czasem aż nie mogła się powstrzymać od zrobienia komuś na złość, choćby tak głupiego. Czekając na jakąkolwiek reakcje ze strony młodzieńca, wypuściła ze świstem powietrze z płuc i zawiesiła wzrok na jakimś krzaku znajdującym się nieopodal, który teraz wydał się niezwykle interesujący. Kiedy w końcu szatyn odezwał się, na powrót skierowała swe spojrzenie na jego osobę. Musiała przyznać, że jego głos jak i sama tonacja wypowiedzi była nieco inna niż większości ludzi, z którą miała styczność wymienić kilka zdań. Uśmiechnęła się nieznacznie, jednak tym razem bez cienia złośliwości. Ciekawe stwierdzenie musiała przyznać.
– Wszystko się może zdarzyć. A może jednak się okazać, że gdzieś w okolicy jest coś groźnego, gotowego Cię zaatakować? Nigdy nic nie wiadomo. – Odezwała się po chwili, patrząc chłopakowi prosto w oczy. Po chwili milczenia dodała jeszcze – I niestety nie mam na myśli siebie. Dzisiejszy dzień obędzie się bez polowań.
Miała nadzieję, że zrozumie o co jej chodziło, chociaż czasem ona sama miała trudności ze zrozumieniem sensu wypowiedzianych przez nią słów.
Uniosła dłoń do góry, poprawiając szybkim ruchem niesforną grzywkę, często opadającą jej na oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cru

avatar

Reputacja : 1

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Sro Lut 27, 2013 7:51 pm

Crudelisowi nie śmiał umknąć złośliwy ale naturalny uśmiech dziewczyny. Złapał go i głęboko zapisał w pamięci, aby już nigdy nie pomylić fałszywego z prawdziwym. Jego płuca nie chciały przyjąć paskudnego, śmierdzącego dymu tytoniowego. Cru wstrzymał w sobie powietrze i wstał. Spokojnym i ostrożnym krokiem odsunął się odrobinę od kłębów dymu i zrobił bardzo głęboki wdech powietrza. Miał na celu zwrócić tym uwagę dziewczyny, że nie powinna wyprawiać takich rzeczy. Co jak co… Ale dmuchanie w twarz nie dość, że było nie kulturalne to jeszcze okropnie śmierdziało. Spojrzał na nią wilkiem. Jego emocje szarpały się z wodzami rozumu. Wziął kolejny głęboki wdech, aby ujarzmić się w środku. Rzecz jasna na powierzchni nie pokazywał tego zdenerwowania, nie miał zamiaru się otwierać, nawet negatywnymi odczuciami. Patrzył się na nią z dołu. Zabolało go to, minimalnie, ale zabolało. Nieznajoma była bardzo wysoka w porównaniu do niego i ewidentnie starsza… A może to tylko makijaż dodawał jej lat? Cru już nie wiedział. Urwał myśli dotyczące jej wieku i skupił się na tym, by nie wyglądać jakby faktycznie przeszkadzał mu wzrost. Bez słowa sięgnął po swoją torbę. Zwinnie zarzucił ją na ramię, po czym wsadził swoje dłonie do kieszeni czarnej marynarki. Znudzone spojrzenie zostało wbite w twarz białowłosej dziewczyny.
Wsłuchał się w to co miała do powiedzenia. Jeżeli ktoś tu był groźny w tym momencie, to on. Nigdy nie działał pochopnie i bez rozwagi, ale gdyby jego rozmówczyni byłaby mężczyzną, za pewne za to puszczenie dymu wyrzuciłby z siebie odpowiedni komentarz poprzedzając go lekkim uderzeniem. Niestety… Miał swoją kulturę i nie śmiałby uderzyć dziewczyny. Cicho odchrząknął. Czuł jeszcze w swoim gardle dym. Nie było to dla niego przyjemne uczycie.
- Hm… Prawda. Nigdy nie można być pewnym tego co się wydarzy.- mruknął cicho, ledwo co słyszalnie. Zazwyczaj sprawiał wrażenie jakby nic go nie obchodziło, dzięki czemu, rzadko go zaskakiwano. Potrafił przewidywać ludzkie zachowania i odpowiednio wybrnąć z trudnej sytuacji. Wypadałoby się przedstawić… Pomyślał. Ciemne oczy zjechały niżej i ich kierunek był w linii prostej. Więc gdzie patrzył? Piersi. Chwilę się na nich zawiesił, uświadamiając sobie z jaką łatwością białogłowa mogłaby go podejść. Przytulając się jego twarzy wylądowałaby na ‘poduszkach’. Zganił się w myślach. On jako stu procentowy ‘normalny’ osobnik nie powinien myśleć o tak przyziemnych sprawach jak atuty kobiecej sylwetki. Przeniósł wzrok na ziemię. Zauważył małego żuka, połyskującego na niebiesko. Piękne stworzenie… Dla tak wielu wydawało się paskudztwem i zwykłym robalem. Zmrużył oczy i zauważył, że żuk nie był sam. Podążał za nim większy z fioletową poświatą. Chciał się uśmiechnąć… Lecz czyjaś obecność hamowała w nim to. Odchrząknął jeszcze raz. Uniósł głowę i wyciągnął rękę w kierunku dziewczyny.
- Crudelis O’Droch. – powiedział. Brzmiało to nadzwyczaj irlandzko i dziko. Crudelis z łaciny mówiło „okrutny” i nie oznaczało to zupełnie jego charakteru. Dużo bardziej pasowałoby do niego chociażby Palliat. Dodając „a” można otrzymać z łaciny „zamaskowany” i to by całkowicie oddawało go całego. Kiepski żart rodziców, ze względu na to, że Cru nie chciał „wyjść” w danym terminie… Teraz tylko miał nadzieję, że stojąca przed nim dama nie będzie mieć bladego pojęcia na temat łaciny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felice

avatar

Scorpio
Wiek : 23
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Sro Lut 27, 2013 9:06 pm

Z nieudawanym rozbawieniem śledziła poczynania chłopaka, który po ponownym dostaniu się dymu do jego płuc podniósł się z miejsca i odsunął. Widziała ledwie dostrzegalną złość malującą się na twarzy osobnika stojącego naprzeciw, co przyniosło jej małą satysfakcje, chociaż musiała przyznać, że zachowała się głupio w stosunku do obcego człowieka. Uniosła minimalnie brew do góry, czekając aż ten w końcu zdecyduje się na jakikolwiek ruch ze swojej strony, a kiedy ten zarzucił torbę na ramię na myśl przyszło jej tylko to, że chłopak ma zamiar się jak najszybciej ulotnić. No cóż. Nienajlepszy początek znajomości, ale taka już była Felice. Ponownie poprawiła grzywkę opadającą na oko, patrząc na niższego od siebie osobnika płci męskiej. Wyglądał dosyć śmiesznie, będąc takiego wzrostu, co jeszcze jego niewinny wygląd potęgował. No, ale w końcu nie miała zamiaru rozmyślać nad czyimś wzrostem. To, że jej natura nie poskąpiła owego atutu nie znaczyło, że ktoś inny miałby z tego powodu się nad sobą użalać. Na moment spuściła wzrok z rozmówcy, jednak gdy ten po chwili odezwał się, dziewczyna znów uniosła głowę do góry, kierując na niego swoje spojrzenie. Powiedział to zdanie bardzo cicho, co zmusiło Felice do skoncentrowania się na młodzieńcu.
– Dlatego też, nie powinieneś odchodzić tak daleko od cywilizacji. Jeszcze się zgubisz i co wtedy? – Wzruszyła delikatnie ramionami.
Pochwyciła wzrok chłopaka, spoczywający na jej nieco wyeksponowanym biuście. Zignorowała to, darując sobie jakikolwiek komentarz. Przywykła do częstych ukradkowych i tych całkiem ostentacyjnych spojrzeń w jej kierunku. W końcu sama była sobie winna ubierając się w taki, a nie inny sposób. Minimalnie jej usta wygięły się w nikłym uśmiechu, choć wiedziała, że wtedy młodzieniec zda sobie sprawę, iż jego obserwacje nie uszły bez jakiejkolwiek reakcji z jej strony.
Słysząc jak chłopak przedstawia się, nie ukryła swego zdziwienia na dźwięk dziwnego imienia i nazwiska. Nie brzmiało ono ani trochę angielsko, co było nowością w tej okolicy. Mogła się domyślać skąd pochodzi, gdyż nie była do końca pewna swoich spostrzeżeń.
– Ciekawe imię. Irlandzkie czy szkockie? – Miała wrażenie, że już kiedyś słyszała podobne słowo, ale czy to było takie ważne? Zbliżyła się do chłopaka i usiadła na pniu, który jeszcze kilka minut zajmował Cru. – Felice Moreau.
Dodała po chwili, unosząc wzrok na szatyna. Teraz to ona musiała podnosić minimalnie głowę, by spojrzeć chłopakowi w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cru

avatar

Reputacja : 1

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Sro Lut 27, 2013 10:11 pm

Co prawda, to prawda. Orientacja Crudelisa w terenie była marna… Zawsze odnajdywał się tylko za pomocą swojego telefonu i mapy w nim zawartej. Kiedy był jeszcze w Irlandii, zorganizowano szkolną wycieczkę na Lungnaquilla. Rodzice Cru na początku nie chcieli oczywiście puścić swojego jedynego, kochanego syna na wyprawę z biwakiem. I mieli rację. Chłopak sam się prosił o nieszczęście, które na siebie sprowadził. Namawiał i namawiał rodziców, aż Ci się ugięli i zgodzili. Zakupili jeden z lepszych namiotów, najwygodniejszy śpiwór, dobrą latarkę i ciepły ubrania. Ale co to dało? Nic. Crudelis zapomniał swojego telefonu z domu, co skończyło się tragicznie. Wchodząc na górę wieczorem, grupa miała dotrzeć na szczyt już w nocy. Niestety, Cru znany ze swojego olewania i ociągania się do wszystkiego, szedł na końcu grupy. Im było ciemniej tym nauczyciele mniej zwracali na niego uwagę. Idąc samotnie z tyłu, skręcił na zły szlak. W ten piękny sposób chłopak zabłądził. Jednak przyzwyczajony do lasów nie bał się ich… Jego strach był skupiony na braku widoczności i braku telefonu w kieszeni. Traf chciał, że latarka okazała się felerna i biedak musiał sam błądzić całą noc po górach. Rankiem znaleźli go jacyś turyści i przerażeni jego stanem natychmiast go zabrali ze szlaku, po którym się plątał. Później dowiedział się, że mijał obozowisko cztery razy i w rzeczy samej chodził w kółko… I w kółko. Wspomnienie wywarło na nim dziwny dreszczyk podniecenia. W oczach zalśnił dziwny blask jednak Crudelis natychmiast go ugasił i powrócił do znudzonego spojrzenia, które było nie jako jego znakiem rozpoznawczym.
- Prędzej o zgubienie podejrzewałbym ciebie.- burknął i zaczął grzebać w kieszeni marynarki. Lekko przygarbił się stojąc w tej pozycji. Torba spowodowała również minimalną krzywiznę postawy, ściągając Cru na lewo. Przestąpił z jednej nogi na drugą i spojrzał na dziewczynę z ogromnym zdziwieniem. Jak można było pomylić imię łacińskie z irlandzkim?! Westchnął ciężko. W sumie miała prawo sądzić tak po nazwisku. Chłopak załapał, że zapewne jego towarzyszka nie miała nigdy styczności z takimi imionami, a już nie wspominając o nazwiskach.
- Łacińskie imię. Nazwisko irlandzkie.- uświadomił dziewczynę i podążył za nią wzrokiem. Bezczelna… Zgoniła go z pnia dymem, a teraz sama postanowiła usiąść. Choć w sumie… Teraz Felice wyglądała lepiej, gdy na nią patrzył z góry. Miała dużo ładniej podkreślone górne powieki niż dolne… Tak. Zauważył to.
Torba powoli zjeżdżała z jego chudego ramienia. Wyczuł to i natychmiast poprawił ją. Zdawało mu się, że owa torba była cięższa z każdym jego oddechem. Dziwne wrażenie zmusiło go do zajrzenia weń. Zastał tylko butelkę wody, książki, zeszyty oraz porozrzucane długopisy i ołówki. Dojrzał również wplątane słuchawki między długopisy i prawie przygnieciony odtwarzacz MP3. Zaśmiał się w myślach na ten widok i zamknął torbę. Wrócił swoimi ciemnymi oczyma na białowłosą.
- Ty za pewne jesteś z Anglii? Jednak Felice to nie jest chyba typowo angielskie imię… - mówiąc to zmrużył lekko oczy jakby od dziewczyny biło światło. W sumie tak właśnie było. Białe włosy odbijały światło słoneczne i raziły Cru po oczach.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felice

avatar

Scorpio
Wiek : 23
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Sob Mar 02, 2013 11:25 am

Założyła nogę na nogę, zastanawiając się nad minionym dniem. Co tak nagle wzięło ją na rozpamiętywanie? Nie chciała wnikać w podobne sfery życia, gdyż wiedziała, że nie przyniesie to nic dobrego, oprócz melancholijnego nastroju i braku chęci do jakiegokolwiek działania. Szybko odrzuciła od siebie podobne myśli, kierując wzrok na swe obuwie. Widząc, że jedna sznurówka nieco poluzowała się, chwyciła za nią i poczęła je wiązać. Kiedy wyprostowała się, usłyszała głos chłopaka skierowany w jej stronę. Ją? Podejrzewać o zgubienie? Widać, że jego ocena jej osoby była nieco mylna, albo wydawała się takowa.
– Czyżby? Widzę, że znasz mnie lepiej niż ja. – Odezwała się po chwili. Próbując sobie przypomnieć jakieś momenty z życia, w których znalazła się w sytuacji, gdzie mogłaby się zgubić niestety nic takiego nie przychodziło jej do głowy. Zazwyczaj jakoś sobie radziła. W końcu była wzrokowcem i nie trudno było jej znaleźć drogę powrotną. Oczywiście pomińmy sytuacje z dzieciństwa, kiedy to bawiła się z bratem w lasku za domem. Wtedy to zdarzało jej się zagubić. Ale dzieci to dzieci, nie trudno je o to posądzić. Kiedy wróciła myślami do rozmowy z Cru dodała jeszcze, wzruszając ramionami – A nawet jeśli miałabym się zgubić. Cóż. Niewielu by się przejęło.
Przyglądała się w milczeniu, jak ten schyla się, grzebiąc w kieszeniach od marynarki. Widząc jego zdzwioną reakcje na jej wcześniejsze pytanie zmieszała się nieco, starając się to ukryć, jednak ku jej uldze chłopak zajął się teraz walką ze swoją torbą. Jakby to było tak bardzo istotne…
– Uhm. – Mruknęła tylko na skorygowanie jej błędu. Nie lubiła jak musiała przyznać się do czegoś, co zrobiła lub powiedziała nie całkiem tak, jak być powinno. Słysząc znów cichy głos chłopaka dopiero teraz zdecydowała się na powrót uraczyć go swym chłodnym spojrzeniem.
– No cóż. Nie każdy człowiek będący z Anglii posiada rodowe imię. Czy to takie ważne? – Nigdy nie przywiązywała specjalnej wagi do tego skąd pochodzi jej imię. Wiedziała, że ma korzenie gdzieś w Ameryce, ale nie zagłębiała się w to zbyt konkretnie, gdyż uważała to za zbędny wysiłek. Z resztą nigdy nikt podczas rozmowy z nią nie zwracał uwagi na jej imię. Zazwyczaj albo w ogóle nie zaczynali rozmowy, a jeśli już postanowili zamienić z Felice kilka słów, były to próby obrony przed zgryźliwymi komentarzami białowłosej. Czasem rozmowa stawała się zwyczajna, na poziomie przyjacielskim, ale wtedy też nie było jakiś specjalnych rozmów na temat znaczenia imion czy nazwisk.
Kiedy pomiędzy dwójką rozmawiających zapadła chwilowa cisza, dziewczyna zaczęła przyglądać się oczom młodzieńca. Wydawały się być tak bardzo znudzone wszystkim co znajduje się dookoła, jednak pewna głębia w ich brązie zdawała sie mówić co innego. Jednakże nie zagłębiła się bardziej w rozgryzaniu prawdy jego oczu, gdyż zdała sobie sprawę, że może to wyglądać conajmniej komicznie. Odchrząknęła cicho, kierując wzrok na samotnego kruka przelatującego niedaleko nich. Przysiadł na jednej z niższych gałęzi, poprawiając swoje błyszczące upierzenie. Kiedy skończył z uwagą rozglądnął się po okolicy, a potem znów zagłębił się w czyszczeniu piór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cru

avatar

Reputacja : 1

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Sob Mar 02, 2013 2:26 pm

Czy znał ją lepiej? Oczywiście, że nie. Jego słowa wytoczyły się tylko po to by odparować atak na jego ego. Nigdy wcześniej nie spotkał dziewczyny i teraz po części żałował tego co powiedział. Zmrużył oczy kłócąc się ze sobą… Tam głęboko gdzie światło nie dosięga. Nie chciał już odpowiadać, nie chciał robić sobie większego kłopotu. Słysząc drugą część wypowiedz spuścił wzrok i zdał sobie sprawę, że białowłosa mimo, że wygląda na bardzo atrakcyjną to nie ma wielkiego grona wielbicieli. Cięty charakter. Silne osoby zazwyczaj są samotne, a to Ci, którzy się boją otaczając się sztucznymi znajomymi sypiącymi słodkie komplementy bez krzty szczerości.
- Hm… Ale na pewno by Cię szukali.- skomentował. Czy jego szukali podczas gdy zgubił się? Nie. Był tak nieważną osobą w towarzystwie snobistycznych uczniów i nauczycieli, że żaden opiekun nie zauważył jego braku. To bolało… Brak czyjejkolwiek reakcji, na zaginięcie. Społeczeństwo starzało się i zapomniało o czymś takim jak empatia czy szacunek. Ich brak wyniszczał ludzkość sprawiając, że staje się bezwartościowa i fatalnie zdobi planetę Ziemię.
Mimo, że przez chwilę zajmował się swoją torbą, nie uszło jego uwadze ucięcie tematu jego związanego z jego godnością. Nie zdziwił się. Mało kto by chciał dalej rozwikływać temat jego imienia i nazwiska. Nie dość, że wzięte z innego języka jakim przyszło mu się teraz posługiwać to jeszcze miało swoje dziwne brzmienie. A wymowa? Raz mówili „Kurdelis”, raz „Crudelajs”. Połamanie języka, które przyprawiało go o uczucie złości. Dzięki swoim znajomym podchwycił zdrobnienie „Cru” i zdecydowanie bardziej wolał, jeżeli tak się do niego zwracano. Prosto, zwięźle i na temat.
- Mów mi Cru jeżeli tak Ci jest łatwiej… Łacina potrafi dobić człowieka.- miał ochotę się uśmiechnąć „na pocieszenie” ale to nie było w jego stylu. Wyimaginowana maska nie pozwalała drgnąć kącikom ust ku górze, przybijając do niego wieczne zażenowanie i znudzenie. Kolejną wypowiedź po prostu zignorował z lenistwa. Nie chciało mu się składać w głowie odpowiednich zdań, by nie urazić dziewczyny. Kiedy zauważył, że Felice przygląda się jego oczom drgnął i cofną się o krok. Nie wiedział skąd ten odruch i wolał aby tak pozostało. Na powierzchni zawitała lekko widoczna gęsia skórka, a Cru głośno przełknął ślinę. Zmieszany kątem oka zauważył na co jego towarzyszka przeniosła wzrok. Kruk… Czarny, piękny i pełen potencjału mordercy. Kiedyś słyszał, że kruki potrafią chować urazę i zapamiętać osobę, która go skrzywdziła. Chłopak często zastanawia się jakim zwierzęciem chciałby być… I ze wszystkich wybierał zawsze ptaki… Ale nie te małe, szare i brzydkie. Duże, piękne i bijące dumą. Tak… Takim kimś chciałby być Crudelis. Brakowało mu dumy i pewności siebie, a za obiekt westchnień jak sam twierdził nie uchodził. Za duży to on też nie był… Ciche westchnienie wydobyło się z wnętrza czarnowłosego. Powoli i leniwie odwrócił się w stronę ścieżki wyrobionej przez ludzi przemierzających ten las. Miał zamiar iść? Tak. Znudziło mu się stanie i bezsensowne rozglądanie się dookoła jeżeli nie mógł być sobą. Jednak nie grzecznie byłoby tak odejść i zostawić kobietę w środku lasu. Ścisnął pięść w kieszeni walcząc przez chwilę z sobą, po czym odwrócił ostrożnie głowę ukazując swój profil. Jak sam twierdził profilem wyglądał o niebo lepiej. Znudzone oczy spoglądały na białogłową.
- Idziesz?- mruknął beznamiętnie jakby nigdy wcześniej nie istniały w nim emocje. Wyciągnął jedną rękę z kieszeni i zgarnął denerwujące czarne kosymi ze swojej twarzy. W tym samym czasie promień słońca przyjemnie gładził jego policzek. Miał wielką ochotę krzyknąć z podniecenia, czując to ciepło przesuwające się po drugiej połowie jego twarzy. Zawiał chłodny wiatr i liście ponownie zasłoniły słońce pozbawiając Cru przyjemnego uczucia porównywalnego z ludzkim dotykiem. Chciał teraz skrzywdzić liść, który miał czelność ograniczyć mu słońce, jednak to była niedorzeczna potrzeba, której spełnienie wymagało za dużo energii.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felice

avatar

Scorpio
Wiek : 23
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Nie Mar 03, 2013 5:40 pm

Parsknęła cicho, słysząc wypowiedź chłopaka. Przez jakiś czas milczał, przez co cierpliwość Felice zaczynała dawać się we znaki, jednak kiedy już coś powiedział, na powrót wróciła do normalnej postawy. Tak, rzeczywiście. Szukali by jej. Zapewne jakieś służby porządkowe albo coś w ten deseń. No, może brat by się zainteresował jej nieobecnością i jedna jej dobra znajoma. Czy przejmowała się tym? Możliwe, jednak jej świadomość nie dopuszczała takiej myśli do siebie. Przywykła do samotności, czy towarzystwa tylko jednej bliskiej jej osoby. Wiedziała, że to przez jej charakter jest postacią trudną do polubienia, ale prawda była taka, że Felice wcale nie była taką wielką, arogancką i pewną siebie królową, lubiącą każdemu dokuczyć. Wprawdzie sarkazm i ironia towarzyszyły jej przez większą część życia, ale nie było to jakimś specjalnym wyznacznikiem, stawiającym jej osobę w ciemnym świetle.
– Może… – Mruknęła jedynie, zakładając niesforne kosmyki włosów ciągle owijające się wokół jej twarzy.
Skinęła głową kiedy młodzieniec skrócił swe imię. Byłoby jej łatwiej i miała zamiar używać zdrobnienia wypowiedzianego przez chłopaka jeśliby zaszła taka potrzeba. Zastanawiała się tylko, czy spotka jeszcze go na swojej drodze i zamiast od niej uciekać i trzymać się z daleka znów zamieni z nią kilka zdań.
Widząc zmieszanie chłopaka wywołane jej zbyt intensywnym spojrzeniem w jego tajemnicze oczy, znów na jej twarzy pojawił się nieznaczny grymas uśmiechu, który zniknął tak szybko jak się pojawił. Kiedy chwilę po tym, jej spojrzenie zatrzymało się na kruku przysiadającym na pobliskiej gałęzi zauważyła, że Cru również zwrócił uwagę na to piękne i pełne gracji stworzenie. Ona również lubiła zwierzęta, choć czasem można by było sądzić coś innego. Darzyła swą sympatią zwierzęta dumne i emanujące wielką siłą. Jeszcze jeśli były one całkowicie czarne, Felice zawsze pragnęła mieć takie zwierzę w swym posiadaniu.
Z zamyślenia wyrwało ją pytanie chłopaka skierowane w jej stronę. Kiwnęła mu twierdząco głową i nie spiesząc się, przez moment zatrzymała swój wzrok na posturze rozmówcy, a następnie podniosła się z miejsca. Poprawiła kurtkę, niedbale zarzuconą na ramiona i wyciągnęła z kieszeni paczkę miętowych gum. Wyciągnęła jedną, prostując rękę w stronę Cru, by jego również poczęstować.
– Wiesz, chyba pójdę dalej ścieżką w głąb lasu. Mam wrażenie, że moja obecność jest dla Ciebie uciążliwa, więc nie będę się wcinać. – Odezwała się, kierując kroki na wydeptaną ścieżkę. Powiedziała to, co myślała i nawet jeśli ktoś nie powiedziałby drugiej osoby swoich spostrzeżeń, których raczej tak o się nie ujawnia, to Felice właśnie taka była. Nie przejmowała się czyjąś opinią i zamiast owijać w bawełnę po prostu zdecydowała się to przekazać towarzyszowi żeby potem nie męczyć się, idąc z powrotem z kimś, kto wcale nie ma ochoty prowadzić dalszej rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cru

avatar

Reputacja : 1

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Nie Mar 03, 2013 6:25 pm

Zawiesił wzrok na dziewczynie aby przyjrzeć się jej dokładniej. Rzadko zdarzało mu się przyglądać w takim stopniu rozmówcom. Wciąż przeszkadzał mu ostry makijaż i ordynarny ubiór dziewczyny. Kobieta szanująca siebie powinna być jak dama…
- Nie… Dzięki, nie mam ochoty.- powiedział i odwrócił się w swoją stronę. Cóż… Dziewczyna miała rację. Na początku jej obecność ewidentnie wkurzyła Cru. Przyszła, nasmrodziła fajkami, zgoniła go z pnia i dopiero, po tym zaczęła mówić jak człowiek. Westchnął cicho i zatrzymał się. Uśmiechnął się pod nosem i powoli obrócił do Felice. Była w zasięgu jego wzroku i wyglądała teraz jak zjawa. Białe włosy powiewały delikatnie bijąc poświatą. Ten widok napawał chłopaka lekkim niepokojem ale i zaciekawieniem. Miał głęboką nadzieję, że jeszcze kiedyś spodka ową dziewczynę, a wtedy ich spotkanie będzie dużo ciekawsze.
- Hej! Do następnego razu. – krzyknął o dziwo z entuzjazmem. Tak… Teraz Cru miał już ściągniętą maskę, a uroczy uśmiech malował się na jego twarzy. Odwrócił się z zawrotną prędkością, aż jego marynarka zafalowała na wietrze. Ciężka torba uniosła się odrobinę, a potem opadła bezwładnie na jego ramię. Powolnym krokiem ruszył przed siebie podziwiając piękno lasu. Gdzie teraz zmierzał? Mniej więcej w stronę szkoły i internatu. W końcu kiedyś musiał wrócić, odrobić lekcje i przygotować się na następny dzień. Traf chciał, że Crudelisowi też chciało się już spać. Niechybnie zbliżał się czas kiedy dopadnie go atak narkolepsji. Nie zbyt mu się widziało upaść na ziemię w lesie i przespać się. Oj nie… Przyśpieszył kroku aby jak najszybciej wydostać się z lasu i zasnąć chociaż między ludźmi aby ktokolwiek go znalazł.
[z/t]

(Ło jeżu jakie krótkie mi to wyszło… ;__; )

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felice

avatar

Scorpio
Wiek : 23
Reputacja : 3

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Nie Mar 03, 2013 6:39 pm

Wzruszyła lekko ramionami, chowając gumy do kieszeni. Widząc nieco intensywny wzrok zawieszony na jej posturze przewróciła teatralnie oczami, a następnie odprowadziła chłopaka wzrokiem do momentu, w którym ponownie nie odwrócił się w jej stronę. Uniosła jedną brew, słysząc głos Cru brzmiący zdecydowanie inaczej niż podczas ich wcześniejszej rozmowy. Teraz wydawał sie być bardziej entuzjastyczny, pełny życia. Czyżby to dlatego, że w końcu udało mu się pozbyć towarzystwa Felice? No raczej nie, skoro na jego twarzy namalował się szczery uśmiech, przez który mimowolnie kąciki ust białowłosej wygięły się delikatnie ku górze.
- Trzymaj się. - Odparła, uśmiechając się pod nosem. Była zdziwiona nagłą zmianą w zachowaniu młodzieńca, przez co ona sama również zmieniła się. Zganiła się w duchu za nadto optymistyczne pożegnanie z jej strony, choć wiedziała, że na to już za późno.
Odwróciła się w swoją stronę i mozolnym krokiem ruszyła przed siebie, udeptując liście zalegające na ściółce leśnej. Włożyła ręce do kieszeni od kurtki, spuszczając głowę w dół. Gdzie teraz miała zamiar się udać? Nie wiedziała. Na razie chciała wydostać się z lasu i pójść zjeść coś smacznego. Od rana zjadła niewiele toteż brzuch upominał się o jakiekolwiek pożywienie. Zatapiając się w swych myślach skierowała się w stronę drugiego, nieco bardziej odległego wyjścia z lasu.

[z/t]

(nie zabiją Cię za to, nie marudź! Moje też jest krótkie... ^^)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
William

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Pon Lip 15, 2013 6:23 pm

Ta sama codzienna rutyna, którą musiał wykonywać. Najpierw obowiązki, potem szkoła, której jak każdy zdrowy uczeń, miał dosyć, zajęcia pozalekcyjne, opieka nad młodszą siostrą, nauka na kolejny męczący dzień i tym podobne czynności, które już go po troszku przytłaczały, jakby przyciskając do jakiegoś muru.
Jednostajność nie jest przyjemna, nawet, jeżeli wykonuje się ją z ciągłym uśmiechem na ustach. Właśnie tak było w przypadku Williama. Czasami trzeba od wszystkiego odpocząć. Ot co. Nawet, jeżeli jest się niemalże wiecznie uśmiechniętym i dobrze radzącym sobie z problemami, człowiekiem.
Nabranie energii, przez polenienie się chwilę. Taki był jego plan. Spędzić czas w otoczeniu przyrody. Jednakże nie było to możliwe w miejscach, gdzie stale przebywał. Takim, więc sposobem udał się on do lasu, o którym słyszał od niektórych znajomych mu osób. Niby nic niezwykłego, ale chwila pobytu sam na sam, ze sobą, nikomu jeszcze nie zaszkodziła, a wręcz przeciwnie.
Wkroczył on na jakąś ścieżkę, którą wpierw zobaczył. Nie miał on zbyt dobrej orientacji w terenie, toteż, lepiej by nie zbaczał z tak owych udogodnień.  
Przechadzał się spokojnie wypatrując jakiś zwierząt. Czy to ptaków chowających się w zielonych koronach drzew, czy też jakiś innych stworzeń kryjących się na przykład: w runie leśnym.
Na pewno taka chwila wyciszenia, będzie dla niego owocna. Bez nauki, bez nerwów i stresu, bez czegokolwiek negatywnego.  
Wszedł głębiej w las, nie zważając na ewentualne zgubienie się. Nawet, gdy miał się zgubić… Kiedyś i tak z lasu by wyszedł. Nie jest on w końcu nieskończony.
Widząc jakieś większe drzewo, którego z nazwy i tak nie umiałby zidentyfikować, usiadł pod nim, opierając się o jego pień plecami. Wplótł palce we włosy, zamykając oczy. Postanowił trwać tak w kompletnej ciszy, jednocześnie nasłuchując świergotu ptaków, czy szumu liści, które układały się w cichą pieśń tego miejsca.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://alterheta.forumpl.net/
Gabriel
Wzorowy uczeń
avatar

Libra
Wiek : 22
Reputacja : 14

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Pon Lip 15, 2013 6:57 pm

Zbyt długie przebywanie w domu na prawdę nie wpływało zbyt dobrze na Gabriela. Od kiedy doszedł do wniosku, że nie widzi sensu w plątanie się po budynku szkoły, zamknął się w swoim pokoju i albo przesypiał pół dania, albo spędzał go na słuchaniu muzyki i oczekiwaniu na powrót matki z pracy, aby zamienić z kimkolwiek choć kilka słów. Po jakimś czasie jednak, taki tryb życia zaczął mu mocno przeszkadzać. Prawda, że każdy potrzebuje przerwy od świata czasem, ale zbyt długa męczy.
Dzisiaj chłopak miał już na prawdę dość, leżał na łóżku z laptopem na brzuchu i pisząc z przypadkowymi ludźmi, zmieniał tylko pozycje na swojej playliście. W końcu znużony do granic możliwości zamknął komputer, podniósł się szybkim ruchem i wyszedł z domu, nie fatygując się nawet o schylenie, żeby zawiązać swoje o wiele zbyt długie sznurówki na przetartych tenisówkach.
Skręcił w boczną uliczkę i skierował swój krok do pobliskiego lasu. Jak był mały, to zawsze spędzał dzień na zabawie w takich miejscach. Czasami brakowało mu dzieciństwa i dawnej okolicy, jeszcze sprzed przeprowadzki, ale nie narzekał. Nie było mu tu źle, tylko czasem potrzebował przejść się w miejsce, gdzie mógł przywołać kilka przyjemnych wspomnień. Zaszedł dość daleko, nie myśląc nawet o tym, aby zapamiętać drogę powrotną do miasta.
Szedł wolnym krokiem, w drodze cały czas bawiąc się kolczykiem, który mimo tego, że miał go na sobie na prawdę długo - nadal stanowił dla niego pewien rodzaj rozrywki. Cóż, niektórzy lubią dźwięk śpiewu ptaków, jemu akurat odpowiadało przyciszone dzwonienie łańcuchów.
Uniósł głowę do góry i po kilku kolejnych metrach przystanął w miejscu wpatrując się w falujące korony drzew. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że w tamtym miejscu znajdował się ktoś jeszcze. Postać zobaczył dopiero w momencie, gdy opuścił wzrok i zrobił półobrót, chcąc powoli zbierać się do spaceru w stronę powrotną.
Przez chwilę stał ogłupiały i badał sylwetkę chłopaka, jakby zobaczył ducha, czy coś temu podobnego. Po kilku sekundach ogarnął się, uświadamiając sobie, że wgapianie się w ten sposób w ludzi nie jest raczej rzeczą normalną. Uniósł kącik ust, uśmiechając się nieco tępo i skinął głową na przywitanie w kierunku chłopaka. Kojarzył go ze szkoły, jednak jego kochana skleroza nie pozwalała mu w tamtym momencie na przypomnienie sobie jego imienia.

_________________

Godność: Gabriel Zack Bein
Wiek: 19 lat
Zainteresowania: Gra na perkusji
Co lubi: Szczerość, wygłupy ze znajomymi, ciszę gdy ma ochotę spać, lody truskawkowe
Czego nie lubi: Wtykania nosa w nie swoje sprawy, nadgorliwości, kontroli, osób sztucznych
Fabularnie: EVENT

Karta postaci


 

Ludzie mówią marzeniami żyć nie warto
Powtarzają: trzeba iść przez życie twardo.
A ja wiem, że nie warto iść za tłumem,
Żyję sercem i nie biegnę za rozumiem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wenalexis.crazylife.pl/
William

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Pon Lip 15, 2013 7:32 pm

Wszechogarniająca cisza, bez krzyków, jazgotów i tego typu rzeczy, wydawała się być najlepszym rozwiązaniem wszystkich problemów. Bo co to jest świergot ptaków? W takim miejscu przecież mu on kompletnie nie przeszkadza. Skoro kocha muzykę, i to będzie dla niego wspaniałym odprężeniem. Jedyne, co w tym miejscu może mu przeszkadzać, to chłód. Miał delikatnie podwinięte ubranie z tyłu, tak, więc podwiewało mu nieco plecy… Nie zważał na to. Co z tego, że może to go wpędzić w kolejną chorobę? Niestety słaba odporność jest kłopotliwa, ale i ma swoje plusy. Na przykład siedzenie w domu, gdy inni muszą chodzić do szkoły i wykonywać zwyczajnie swoje obowiązki, im przypisane. Westchnął cicho, dalej nie zmieniając, już ciut niewygodnej, pozycji. Mógłby tak siedzieć i siedzieć, po mimo wszystko, rozmyślając nawet o błahych, czy nieistniejących rzeczach. Musi przyznać, że chyba będzie to jego nowe miejsce na odpoczynek, zaraz po jego własnym przytulnym pokoju, w którym naprawdę lubi przebywać, jednakże… Jest ono zupełnie inne niż to. Tu na pozór nie ma ludzi i przede wszystkim nikt mu nie przeszkadza w wykonywanych czynnościach.
Otworzył różnobarwne oczy i powiódł nimi po lesie. Uśmiechnął się widząc skaczącą z drzewa na drzewo wiewiórkę. Uniósł się nieco na dłoniach, by już po chwili wstać. …Mógł usiąść na swojej bluzie, którą przyniósł wraz ze sobą. W efekcie niestety zabrudził nieco, ziemią, spodnie. Nic przyjemnego…
-Eh… - Westchnął już tym razem mniej entuzjastycznie, obracając głowę w tył. Spoglądając tak na swoje dżinsowe portki, strzepał niechciany brud z dolnej części ubioru i poprawił niezapiętą bluzę, która zsunęła mu się delikatnie z ramion, by po chwili jeszcze raz obejrzeć się przed siebie.
Jeszcze do niedawna był zupełnie przekonany, że jest w tej części lasu zupełnie sam. Widać, że był tak zajęty przyjemną dla ucha, względną ciszą, że nawet nie usłyszał czyjejś obecności.
Zerknął na osobę, która widocznie też chciała od czegoś odpocząć. Speszył się nieco widząc, że tamten świdruje go wzrokiem. Raczej unikał takich spojrzeń, chcąc zostać niezauważonym.
Jednakże, gdy to równie przytłaczające uczucie, co obowiązki, zniknęło, uśmiechnął się do chłopaka. Przechylił głowę w bok zastanawiając się, czy przypadkiem nie widział już go gdzieś.
W końcu na świecie nie jest jedynym człowiekiem.... Z wyglądu, mógł wnioskować, że wiekiem mogą sobie prawie dorównywać, więc i może widział go w szkole? Byłoby to jakże możliwe.
Tak. Po chwili krótkiego zastanowienia przypomniał sobie nawet moment, kiedy widział go ostatnim razem.
Nie musiał go jakoś bardziej znać, niż z tak owego widzenia, by podejść do niego i może zacząć rozmowę. Tak, więc podlazł ku niemu, dalej uśmiechając się pod nosem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://alterheta.forumpl.net/
Gabriel
Wzorowy uczeń
avatar

Libra
Wiek : 22
Reputacja : 14

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Wto Lip 16, 2013 12:26 pm

Srebrnowłosy musiał przyznać, że nie mało zaskoczyła go obecność chłopaka. Wychodząc z domu nie sądził, że spotka kogokolwiek. Zwłaszcza w środku lasu i bez towarzystwa. No cóż, widać nie on jeden wpada na tak świetne pomysły, jak szwendanie się bez celu pośród drzew.
Rozejrzał się dookoła, chwila zmieszania sprawiła, że poczuł się nieco niepewnie, jeśli chodzi o jego położenie. Po krótkim zastanowieniu ogarnął, w którą stronę musi iść, aby wrócić. Nie ma to jak świetna orientacja w terenie. Za młodu często gubił się w różnych  miejscach i jedyne co mu pozostawało to plątać się bez celu, licząc na to, że w końcu ktoś go znajdzie. Z czasem nauczył się nieco odnajdywać w nawet nieznanych mu całkiem miejscach, ale nadal zdarzały się chwile zwątpienia. Zwłaszcza, gdy coś lub ktoś zakłócił jego spokój chociażby na ułamek sekundy.
Przeniósł wzrok z powrotem na chłopaka. Nie spodziewał się jakiegokolwiek ruchu z jego strony. Myślał, że na przywitaniu się skończy i pewnie wróci do domu, ale jak widać na razie się na to nie zapowiada. Może to i lepiej. Samotność na nikogo jeszcze dobrze nie wpłynęła. Gabriel przestał się uśmiechać, jednak nadal zachował przyjazny wyraz twarzy. Nie zdarzyło mu się chyba jeszcze przejść obojętnie obok kogoś, ko chciał zwrócić się do niego w jakikolwiek sposób. Wyciągną rękę w stronę chłopaka.
-Gabriel- przedstawił się mimo faktu, że nie był pewny, czy chłopak zna już jego imię czy nie. W każdym razie nie rozmawiali jeszcze, więc chyba normalne, że chce się przedstawić. -Nie ma to jak chwila spokoju, co?- Uśmiechnął się nieco rozbawiony tym niespodziewanym spotkaniem.

_________________

Godność: Gabriel Zack Bein
Wiek: 19 lat
Zainteresowania: Gra na perkusji
Co lubi: Szczerość, wygłupy ze znajomymi, ciszę gdy ma ochotę spać, lody truskawkowe
Czego nie lubi: Wtykania nosa w nie swoje sprawy, nadgorliwości, kontroli, osób sztucznych
Fabularnie: EVENT

Karta postaci


 

Ludzie mówią marzeniami żyć nie warto
Powtarzają: trzeba iść przez życie twardo.
A ja wiem, że nie warto iść za tłumem,
Żyję sercem i nie biegnę za rozumiem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wenalexis.crazylife.pl/
William

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Wto Lip 16, 2013 1:41 pm

Doprawdy, on także nie spodziewał się, że ktokolwiek zawita do tego miejsca. Las, lasem, dużo ludzi przychodzi do takich miejsc, by spędzić czas z rodziną, czy zwyczajnie, tak jak on pobyć chwilę w ciszy, no, ale... Jednak nie spodziewał się, że w to samo miejsce, w którym on się znajdował, i o tym samym czasie zawita jeszcze ktoś, kogo nawet z widzenia zna, a kogo ma szansę teraz ciut bardziej poznać. Będzie miał ku temu idealną okazję, a nie zawsze taka się zdarza. Przeważnie miał małe, bądź większe, jak kto woli…, problemy z zapoznawaniem się z innymi. Był to kłopot, ponieważ dosyć często zmieniał miejsce zamieszkania i ciągle musiał odnajdywać się w nowych sytuacjach, za którymi nie przepadał. Z nowej szkoły nie zna jeszcze prawie nikogo, na tyle by swobodnie z tym kimś rozmawiać, …może, co najwyżej z trzy, albo dwie osoby. Możliwe, że to przez jego charakter, albo to, że woli obserwować innych, a nie sam wplątać się w jakieś towarzystwo. W końcu, po co komuś na siłę zawracać głowę swoją obecnością, tak?
Przystanął przy nim jakby nigdy nic, spoglądając kątem oka, gdzieś tam, na drzewa. Słysząc jego głos i widząc ruch ręki, drgnął spoglądając na niego od razu. Niegrzeczne jest przecież nie słuchać.
-Umm… - Uniósł dłoń, by po chwili wymienić z nim uścisk. – William. – Uśmiechnął się znowu do niego, zabierając rękę. Wzrok przeniósł jeszcze raz na zieloną roślinność, by po chwili odezwać się do chłopaka:
-Niestety tak. Tylko tu da się jakoś odpocząć i w dodatku nikt nie będzie na to narzekać. W końcu… Świeże powietrze i te sprawy, prawda? – Zaśmiał się cicho do siebie, na nowo spoglądając na Gabriela.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://alterheta.forumpl.net/
Gabriel
Wzorowy uczeń
avatar

Libra
Wiek : 22
Reputacja : 14

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Wto Lip 16, 2013 3:03 pm

Zaśmiał się w duchu. William miał na prawdę sporo racji. Gdzie by człowiek nie chciał się wybrać, to zawsze znajdzie się ktoś kto chętnie ponarzeka na swoje problemy życiowe. Gabriel nie raz już się zastanawiał, jaki jest cel tego, aby rozmawiać o takich rzeczach z osobą trzecią, skoro zazwyczaj i tak niewiele Ci ludzie pomogą. Jedyne co mogą zrobić to przytaknąć ze smutną miną, czy rodzajem zrozumienia na twarzy. Prawda, że czasem trzeba się wygadać, ale ma się do tego bliskich.
Rozejrzał się dookoła, mimo że już nie raz w ciągu tego spaceru to zrobił. Możliwe, że ta sytuacja wydala mu się trochę niezręczna i nie bardzo wiedział, co ze sobą zrobić, czy jak zacząć rozmowę. Okolica tutaj wydawała się na prawdę przyjazna i ładna. Gdzieniegdzie było widać większe prześwity światła, a dzięki dość wysokim drzewom efekt ten był na prawdę piękny. Może to miejsce stanie się w przyszłości idealne dla Gabriela, na chwile, gdy będzie potrzebował odrobiny samotności. Spojrzał na miejsce pod drzewem, gdzie siedział wcześniej William. Tak. Stanowczo idealne miejsce na samotne przechadzki.
Podszedł do drzewa, oparł się o korę, po czym zwrócił do chłopaka -Często tu przesiadujesz?

_________________

Godność: Gabriel Zack Bein
Wiek: 19 lat
Zainteresowania: Gra na perkusji
Co lubi: Szczerość, wygłupy ze znajomymi, ciszę gdy ma ochotę spać, lody truskawkowe
Czego nie lubi: Wtykania nosa w nie swoje sprawy, nadgorliwości, kontroli, osób sztucznych
Fabularnie: EVENT

Karta postaci


 

Ludzie mówią marzeniami żyć nie warto
Powtarzają: trzeba iść przez życie twardo.
A ja wiem, że nie warto iść za tłumem,
Żyję sercem i nie biegnę za rozumiem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wenalexis.crazylife.pl/
William

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Wto Lip 16, 2013 5:40 pm

Poprawił jeszcze kilka razy swoją przydużą bluzę, po czym powiódł wzrokiem za odchodzącym do drzewa Gabrielem. Skoro i tak drzewo było niedaleko nie kłopotał się, by postąpić tych kilka niepotrzebnych kroków ku niemu. Sam jednak przystanął przy innym pniu, które znajdowało się tuż obok. Uniósł głowę ku górze na nowo wpatrując się w zielone korony, lekko powiewające na wietrze. Może i uda mu się wypatrzeć jakieś zwierzątko. Czy wiewiórkę, czy jakiegoś ptaka.  
Gdy ten zadał kolejne pytanie, przechylił głowę do niego, przerywając poprzednią czynność i zgarniając z twarzy rudą grzywkę, która naszła mu na oczy odpowiedział spokojnie:
-Mam mówić szczerze? – Kąciki jego ust uniosły się znacznie, w uśmiechu- Pierwszy raz tu przyszedłem i wcale nie żałuję. Umm… Chyba zacznę tu nawet częściej przebywać, przynajmniej da się tu jakoś odpocząć… Nie jest tu tak jak w domu, czy w głośnym mieście. – Tym razem jego wzrok powędrował na trawę.
Nie przepadał za ruchem samochodów, większość z nich była strasznie donośna w dźwięku. Pojazdy zakłócały wtedy jego myśli, tym bardziej, że ma czasami problemy z koncentracją.
Przykucnął na chwilę, by wyrwać z ziemi kilka ciemnozielonych źdźbeł i znowu podnieść się do pionu.
Zaczął łączyć supełkami ową trawę, którą miał w dłoniach, tak po prostu, dla zabawy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://alterheta.forumpl.net/
Gabriel
Wzorowy uczeń
avatar

Libra
Wiek : 22
Reputacja : 14

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Sro Lip 17, 2013 6:35 pm

Jedyne czego brakowało Gabrielowi w tym miejscu na chwilę obecną, to ławka. Gdyby nie ten mały szczegół, to pewnie już teraz by się na niej rozsiadł i spędził tu cały dzień. Nic nie robienie zawsze przychodziło mu z łatwością. Nie rozumiał ludzi, którzy nie potrafią usiedzieć zbyt długo w jednym miejscu, tylko muszą coś robić. Sprzątać, pracować, gotować. Cokolwiek. Kiedyś próbował zająć się na cały dzień tego typu sprawami, to skończyło się na tym, że po oporządzeniu swojego pokoju i salonu, padł na kanapę z pilotem w ręce. Leń nie jest taki zły. Przynajmniej ma czas na przemyślenia i zastanawianie się nad różnymi sprawami.
Gdyby nie fakt, że wpadł na Williama to pewnie teraz byłby już w połowie drogi do domu. Wyjął telefon z kieszeni i spojrzał na godzinę. Nie miało to praktycznie żadnego znaczenia, która jest godzina, ale mimo to Gabriel odczuł potrzebę znania aktualnego czasu. Schował urządzenie z powrotem do tylnej kieszeni i spojrzał na chłopaka.
-Ja się będę zbierał stąd. Jeszcze trochę i komary się zlecą. Nie wiem jak ty, ale ja na pewno nie chcę się stać dla nich jednym z dań głównych.- Uśmiechnął się widocznie rozbawiony swoimi słowami. Szybko jednak zmienił wyraz twarzy, dochodząc do wniosku, że wcale nic śmiesznego tak na prawdę nie powiedział. Podrapał się po karku i po chwili kontynuował. -Nie masz ochoty przejść się gdzieś? Skoro już się spotkaliśmy, to można znaleźć gdzieś na mieście spokojne miejsce do pogadania. Osobiście bym coś zjadł~- Odepchnął się nogą od drzewa i stanął jakiś metr od niego, cały czas patrząc pytającym wzrokiem na Williama.

_________________

Godność: Gabriel Zack Bein
Wiek: 19 lat
Zainteresowania: Gra na perkusji
Co lubi: Szczerość, wygłupy ze znajomymi, ciszę gdy ma ochotę spać, lody truskawkowe
Czego nie lubi: Wtykania nosa w nie swoje sprawy, nadgorliwości, kontroli, osób sztucznych
Fabularnie: EVENT

Karta postaci


 

Ludzie mówią marzeniami żyć nie warto
Powtarzają: trzeba iść przez życie twardo.
A ja wiem, że nie warto iść za tłumem,
Żyję sercem i nie biegnę za rozumiem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wenalexis.crazylife.pl/
William

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Czw Lip 18, 2013 12:25 pm

Niestety… Prawda jest zawsze prawdą. Komary zaczęły już żerować, a osobiście sam William nie miał ochoty także, by go jakkolwiek pogryzły. Gdyby nie to, że Gabriel go o tym uświadomił, pewnie stałby się właśnie ich ofiarą, zostając tu nieświadom. Przyznajmy, ale rudzielec jest gapą i nawet, by tego faktu nie zauważył, póki nie zostałby przez owady dość mocno pogryziony, byłby zbyt zajęty wszystkim innym na około.
Jego pierwszą wypowiedź skomentował jedynie lekkim uśmiechem i delikatnym pokiwaniem głowy, przy okazji zapiął do końca swoją bluzę, ponieważ już miał dosyć tego, że przy każdym większym ruchu, czy podniesieniu rąk, by zgarnąć grzywkę z oczu, owa, zsuwała mu się.
-Um… Nie mam nic przeciwko. – W końcu będzie miał szansę kogoś bardziej poznać, z czego się niezmiernie cieszył… i trafił właśnie na Gabriela. …Musiał stwierdzić, że wygląda na bardzo miłego chłopaka i miał nadzieję, że właśnie taki będzie.
Spojrzał jeszcze raz na ogólny zarys lasu. Pewnie odwiedzi go jeszcze kilka razy, naprawdę spodobało mu się to miejsce. Można przyjść ze znajomymi, rodziną albo samemu. Pospacerować, zrobić piknik, czy cokolwiek innego, co wymagałoby świeżego powietrza i przyjemnej atmosfery. A właśnie to jego zaniedbane nieco zdrowie potrzebowało.
-Nie za bardzo znam jeszcze okolicę… - Przyznał, kładąc dłoń na swojej potylicy i zaśmiał się cicho. – Jestem otwarty na każdą propozycję. – Od czasów przeprowadzki nie odwiedził prawie żadnego miejsca. Spowodował to w większości czas, a raczej jego brak i może chęci, których także wiele chłopak wtedy nie miał. W końcu opieka nad siostrą, gdy ojciec jest w pracy, nieco wyczerpuje. Tak, więc zazwyczaj od razu po tym kładł się spać, czy uczył się na następny dzień.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://alterheta.forumpl.net/
Gabriel
Wzorowy uczeń
avatar

Libra
Wiek : 22
Reputacja : 14

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Czw Lip 18, 2013 10:14 pm

Zaśmiał się niepewnie, gdy w pewnym momencie usłyszał burczenie w swoim brzuchu. Widocznie sama myśl o jedzeniu przypomniała my, że dzisiaj w ustach miał zaledwie tylko jedną kanapkę, a pora robiła się już dość późna. Gabrielowi ciężko było to stwierdzić, czy normalne jest zapominanie o jedzeniu. Prawda... Rzeczy typu - miałem coś kupić, czy gdzie coś zostawiłem, to coś normalnego dla każdego. Ale posiłki? A potem dziwi się, że ludzie za nim chodzą i powtarzają, że wyglądem przypomina trochę kościotrupa, mimo że wcina pizzę jak nałogowiec.
Zastanowił się chwilę, gdzie mogliby coś zjeść, wypić i przy okazji dużo nie zapłacić. Znał wiele takich miejsc na obrzeżach miasta, ale nie był pewien, czy warto ciągnąć w takie miejsca praktycznie nowo poznanego znajomego. Jeszcze się natkną na jakąś bijatykę i będzie po sprawie. Choć w sumie, nie Gabrielowi to oceniać. Nie wiedział, jakby mógł William zareagować.
W końcu ogarnął się i doszedł do wniosku, że najbliżej mają do jednej z kawiarni, a i jedzenie nie jest tam takie złe. Kwestia była taka, że nie sądził, aby w takim miejscu podano im pizzę, prędzej jakieś ciasto. Choć w sumie i to było dobre. jak jest okazja do jedzenia, to cokolwiek się nada. W końcu zrezygnował z szukania w głowie adresów pizzerii i zwrócił się do Williama.
-To co powiesz na kawiarnię? Jest tu jedna niedaleko i raczej powinni podawać dobre jedzenie. - Uśmiechnął się zachęcająco licząc na to, że chłopak się zgodzi, bo potwór w jego brzuchu dawał o sobie znać coraz częściej.

_________________

Godność: Gabriel Zack Bein
Wiek: 19 lat
Zainteresowania: Gra na perkusji
Co lubi: Szczerość, wygłupy ze znajomymi, ciszę gdy ma ochotę spać, lody truskawkowe
Czego nie lubi: Wtykania nosa w nie swoje sprawy, nadgorliwości, kontroli, osób sztucznych
Fabularnie: EVENT

Karta postaci


 

Ludzie mówią marzeniami żyć nie warto
Powtarzają: trzeba iść przez życie twardo.
A ja wiem, że nie warto iść za tłumem,
Żyję sercem i nie biegnę za rozumiem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wenalexis.crazylife.pl/
William

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Pią Lip 19, 2013 6:10 pm

Musiał przyznać, że także zaczynał robić się nieco głodny, jednakże nie był to jakiś przerażający głód. Mógłby tak jeszcze wytrzymać kilka godzin bez jedzenia, ...bo co? Jakby się tak zastanowić to wcale mało dziś nie zjadł, mimo to nikt by się nie spodziewał, że takie chucherko dużo zjadło. Wzmożony metabolizm, naprawdę dawał mu się we znaki, nuż i stąd ta niemalże idealna figura, jak u jakiegoś modela. Szkoda, że o tym nigdy nie pomyślał… I tak go to jakoś szczególnie nie kręci, tym bardziej, że nie chce być taki sam jak jego matka.
Położył dłoń na biodrze i zmienił niewygodną pozycję, na bardziej rozluźnioną, skoro już nie musi być jakoś szczególnie poważny. Zawsze jest jakiś spięty, gdy dopiero się z kimś zapoznaje, jednak w tym wypadku nie sprawiło to aż tak wielkiego problemu, jak można było przypuszczać.
Przy pierwszej nadążającej się okazji, uśmiechnął się do Gabriela z cichym śmiechem. Czyżby dosłyszał jakiś dziwny odgłos dochodzący z brzucha znajomego? Aż tak był głodny? No bez przesady.~
-Nie mam nic przeciwko. W sumie, sam bym też mógł coś zjeść. – Zamyślił się na chwilę, chcąc potwierdzić własne słowa ze sobą, tak sam na sam.-…Właśnie, mógłbym. – Poklepał się po brzuchu rozbawiony nieco tą sytuacją. Nie przejmował się szczególnie tym, że z tego może tylko on się śmiać, a nawet, że to nie jest aż tak śmieszne, jednakże… Jak to się mówi? Śmiech to zdrowie, a nim w zupełności nie pogardzi. Może i dlatego ciągle bez powodu się uśmiecha i chichocze? No cóż… Każdy jest inny. A sprawdza się to, tym bardziej, że taki sympatyczny tryb osobowości mu pasuje.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://alterheta.forumpl.net/
Gabriel
Wzorowy uczeń
avatar

Libra
Wiek : 22
Reputacja : 14

PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   Nie Lip 21, 2013 1:32 pm

Gabriel nie sądzi, że w tak krótkim czasie uda mu się polubić jakąkolwiek osobę. Nie żeby był jakimś wybrednym, rozpieszczonym nastolatkiem, który dobiera sobie znajomych. On nie! Po prostu większość ludzi, z którymi na co dzień przyszło mu się spotykać, nie wydawało się być zbyt przyjaznymi. W tym wypadku jednak uśmiech, który udało mu się dojrzeć na twarzy towarzysza sprawił, że atmosfera miedzy nieznajomymi automatycznie zrobiła się przyjazna.
Na słowa Williama, Gabriel uśmiechnął się szeroko. Było widać, że oczekiwał tych słów, tak jakby zaraz miał paść z głodu - choć w sumie wcale się na to nie zapowiadało. No cóż. Jedzenie, podobnie jak sen, to coś w życiu srebrnowłosego, czego nigdy sobie nie potrafił odmówić, gdy tylko czuł, że potrzebuje jednej z tych rzeczy.
Skinął głową w stronę chłopaka, po czym spojrzał w stronę drogi powrotnej do miasta. -To jak? Idziemy?- Zanim chłopak mu odpowiedział, spojrzał jeszcze przelotnie na godzinę w telefonie - głupi nawyk.



[Sorki, że odpowiadam z opóźnieniem, ale przez jakiś czas wgl nie miałem weny xd]

_________________

Godność: Gabriel Zack Bein
Wiek: 19 lat
Zainteresowania: Gra na perkusji
Co lubi: Szczerość, wygłupy ze znajomymi, ciszę gdy ma ochotę spać, lody truskawkowe
Czego nie lubi: Wtykania nosa w nie swoje sprawy, nadgorliwości, kontroli, osób sztucznych
Fabularnie: EVENT

Karta postaci


 

Ludzie mówią marzeniami żyć nie warto
Powtarzają: trzeba iść przez życie twardo.
A ja wiem, że nie warto iść za tłumem,
Żyję sercem i nie biegnę za rozumiem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wenalexis.crazylife.pl/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ścieżka w lesie   

Powrót do góry Go down
 
Ścieżka w lesie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie
» Dróżka w lesie
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Ścieżka górska
» Dom w lesie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amoris RPG :: Miasto :: Lasy-
Skocz do: