IndeksCalendarGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój na trzecim piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gabis

avatar

Reputacja : 4

PisanieTemat: Pokój na trzecim piętrze   Wto Paź 30, 2012 10:19 pm

Właśnie przed uchylonymi drzwiami tego pokoju Nathaniel znalazł martwe ciało Alexa. Miejsce to nie wydaje się być jednak w żadnym wypadku podejrzane. W środku pokoju urządzonego w stylu klasycznym stoi jedynie fisharmonia, a obok niego stolik z gramofonem. Wydaje się jednak jakby nikt nie grał na instrumencie od lat. Na ścianach zawieszone jest kilka obrazów, przedstawiających to piękną młodą kobietę, to znowu parę ludzi, najwyraźniej szczęśliwe małżeństwo. W pokoju jest wyjątkowo cicho, usłyszeć można niemal własne myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leslie
Gay Party King
avatar

Sagittarius
Wiek : 25
Reputacja : 17

PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Czw Lis 01, 2012 8:23 pm

Bez słowa otworzył drzwi, po czym rozejrzał się po pokoju. Podszedł jak w innych pokojach do okna, jednak tutaj było trochę inaczej... Był sam, jednak czuł jakby obecność jeszcze jednej osoby. Wydawało mu się. Tak to jest w miejscach w których ktoś kiedyś mieszkał.
- Zapewne mieszkała tutaj piękna kobieta. - Pomyślał w duchu
- To czuć. - Otworzył okno, po czym z uśmiechem wyszedł z pokoju

[z/t]

_________________
<---- To moje dzieci, lol
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Sob Lis 03, 2012 2:59 pm

Powodem, dla którego tak gwałtownie opuściła sypialnię były "dolegliwości żołądkowe". Wódka na pusty żołądek nie sprawdzała się najlepiej. Chciała udać się do toalety, ale gdy stanęła przy drzwiach wydawało jej się, że usłyszała głos Nathaniela, więc ruszyła dalej. Nie chciała, aby brat nakrył ją w takim stanie. Nie wiedząc nic o wydarzeniach poprzedniego dnia zawędrowała do góry, aż na trzecie piętro. Drzwi do tego pokoju były uchylone, więc weszła do środka w poszukiwaniu łazienki. W końcu w tym wielkim zamczysku musiała być więcej niż jedna, prawda? Cóż, nie była to toaleta... ale kiedy weszła do środka, przeszył ją dreszcz. Może to tylko zimne powietrze, wpadające przez otwarte okno? Zamiast wyjść od razu przeszła kilka kroków do przodu.
- Fisharmonia - rzekła sama do siebie i delikatnie nacisnęła jeden z klawiszy. Uśmiechnęła się, kiedy z instrumentu wydobył się dźwięk.
Powrót do góry Go down
Scarlett

avatar

Virgo
Wiek : 36
Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Sob Lis 03, 2012 3:22 pm

Scarlett jak co noc udała się w przechadzkę po zamku. Cel tych wycieczek był zupełnie jasny. Kobiecie po prostu czysto teoretycznie nudziło się i nie miała ochoty siedzieć razem z Gabisem w sypialni nauczycieli. Nie chodzi o to, że go nie lubiła. Jakby nie patrzeć kręcił ją w jakiś sposób, jednak przerażał ją fakt że dyrektorowi zdarza się mieć nocami dziwne wizje... Łapie się za twarz i mówi jakby do Ciebie... Jednak jakby gdzieś w dal... Nie ważne! Bynajmniej Dzisiaj celem kobiety było znalezienia jakiegoś ucznia na korytarzu i nawrzeszczenie na niego ot tak sobie że "Wychodzenie o tej porze jest niebezpieczne" i tak dalej. Przechodząc obok pokoju, przy którym znaleziono ostatniej nocy martwego chłopaka, usłyszała dziwny dźwięk nieznanego jej instrumentu. Początkowo zadrżała ze strachu i chciała już uciekać, jednak po chwili wrócił jej rozum i postanowiła spojrzeć, kto jest w pokoju. Weszła do środka i ujrzała Amber przy czymś, co wyglądało jak pianino.
- Amber. Co ty tutaj robisz. Wystraszyłaś mnie wiesz? - Zaśmiała się cicho kobieta, podchodząc do blondynki. W jej oczach można było zauważyć lekki niepokój. Nie podobał jej się ten pokój... Jakoś tak nieswojo się w nim czuła

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Sob Lis 03, 2012 3:42 pm

Słysząc głos Scarlett uskoczyła jak oparzona. Instynktownie schowała za plecami dłoń, którą dotknęła instrumentu, jakby obawiała się, że zrobiła coś złego. Odezwała się dopiero, kiedy uspokoiła oddech.
- No to jesteśmy kwita, pani profesor, bo pani mnie też - odpowiedziała, unosząc kącik ust w uśmiechu. - Przepraszam, wiem, że nie powinno mnie tu być o tej porze, ale źle się poczułam, a te koedukacyjne toalety nie do końca mi odpowiadają.
Mówiąc to, przybrała najniewinniejszy z niewinnych wyrazów twarzy i odsunęła się nieco. Miała tylko nadzieję, że Scarlett nie poczuje zapachu alkoholu.
Powrót do góry Go down
Scarlett

avatar

Virgo
Wiek : 36
Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Sob Lis 03, 2012 4:09 pm

Uśmiechnęła się do niej dość przyjaźnie i chwyciwszy ją za nadgarstek przyciągnęła ją delikatnie do siebie.
- Do łazienki mówisz? Wiesz, zawsze mogłaś wymiotować przez okno, Amber- Jej usta wyginały się w dziwnym, charakterystycznym dla niej krzywym uśmiechu a ona sama patrzyła zielonymi oczyma na blondynkę. Ciekawe, że zawędrowała aż tutaj... Nagle otwarte okno przez wiejący wiatr zamknęło się z trzaskiem, na co Scarlett zareagowała cichym piskiem. Najchętniej siedziała by teraz z Gabisem w sypialni nawet jeżeli miałby znowu mieć wizje....
- A...ale późno już, co nie? - Powiedziała niepewnym głosem

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Sob Lis 03, 2012 4:54 pm

Sensacje żołądkowe Amber nabrały na intensywności. Nadal uśmiechała się z całą możliwą słodyczą, ale na jej twarzy malowało się swoistego rodzaju napięcie. Kiedy okno zatrzasnęło się z hukiem drgnęła gwałtownie i wpadła na Scarlett.
- Przepraszam – mruknęła, wygładzając zmarszczkę na swetrze. – Być może mogłam, ale znienawidziłabym siebie, gdybym zanieczyściła w ten sposób tereny tego… pięknego zamczyska. – Wymawiając ostatnie słowa, prawie w ogóle nie zabrzmiała sarkastycznie.
Wyszarpnęła nadgarstek z dłoni nauczycielki ruchem delikatnym, ale stanowczym.
- Bardzo późno – przyznała. – Pewnie chciałaby pani położyć się już spać, zamiast plątać się po zamku? Nie ma obawy, sama znajdę drogę powrotną – obiecała, wciąż nie gubiąc uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Scarlett

avatar

Virgo
Wiek : 36
Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Sob Lis 03, 2012 5:11 pm

Słysząc pewność siebie w głosie Amber lekko uniosła brew do góry
- A niech sobie idzie sama, przecież nic jej się nie stanie jak pójdzie. Ja sobie też chyba pójdę spać, bo mam dziwne fixy - Pomyślała nauczycielka, rozglądając się po pomieszczeniu i próbując się uspokoić w duchu.
- No dobra, Amber możesz iść a ja.... - Zatrzymała się, przenosząc wzrok na dziewczynę. Nie wyglądała tak samo jak wcześniej jej wzrok był wbity w coś za nauczycielką a na jej twarzy malowało się przerażenie. Scarlett widząc ją, przestraszyła się i w mgnieniu oka obróciła głowę za siebie...

Wrzask.... To usłyszała Scarlett jako ostatnie, padając na ziemię z wielkim bólem, który jednak nie trwał długo. Minęła krótka chwila a i ten krzyk ustał. Na ziemie z hukiem upadło bezwładne ciało Amber.
Na podłodze leżały kolejne dwie zmarłe osoby.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armin

avatar

Libra
Wiek : 23
Reputacja : 1

PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Sob Lis 03, 2012 5:25 pm

Chłopak szedł korytarzami zamku, wchodząc coraz wyżej po schodach w końcu doszedł na trzecie piętro
- No... są dwie kreski... Nie to co w sypialni - Pomyślał zadowolony, gdy w końcu łącząc się z internetem, zauważył uchylone drzwi jakiegoś pokoju.
- O, tam sobie usiądę. - Otworzył szerzej drzwi, po czym wszedł do środka. Rozejrzał się po pokoju, gdy nagle zauważył dwie kobiety leżące pod ścianą, a dokładniej pod jakimś obrazem. Nie krzyczał. Jego ręce zaczęły mocno drżeć a jego serce szybciej bić. Powoli pochylił się nad nauczycielką i uczennicą, czując jak z jego oczu lecą niekontrolowane łzy. Cicho jęknął i upuszczając swoje PSP na ziemię, wybiegł z pokoju.

[Monte z/t]

Koniec DRUGIEGO dnia eventu - dyrektor Gabis

_________________

Vi sitter här i venten
och spelar lite DotA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leslie
Gay Party King
avatar

Sagittarius
Wiek : 25
Reputacja : 17

PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Nie Lis 04, 2012 11:31 am

Bez jakiejkolwiek krępacji z samego rana wszedł do ów pokoju, po czym zamknął wcześniej otwarte okno. Rozejrzał się po pomieszczeniu i podszedł do tykającego zegara na ścianie. Zatrzymał go i nie wykonując więcej żadnych czynności wyszedł z pokoju.

[z/t]

_________________
<---- To moje dzieci, lol
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia

avatar

Reputacja : 0

PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Wto Lis 06, 2012 3:24 pm

Dziewczyna pojawiła się w pokoju. Przetarła fisharmonię, na której zgromadziła się już kilkumilimetrowa warstwa kurzu, po czym usiadła do instrumentu i zaczęła grać. To było dziwne uczucie. Jakby robiła to zaledwie wczoraj, ale też jakby minęły lata, odkąd ostatni raz przebiegała palcami po klawiaturze. Dźwięki requiem wydawały się brzmieć na cały korytarz 3-go piętra, a może i dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armin

avatar

Libra
Wiek : 23
Reputacja : 1

PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Czw Lis 08, 2012 3:13 pm

Drzwi pokoju otworzyły się, chłopak nie bojąc się niczego wszedł do pokoju i zaczął się rozglądać. Na ścianach wisiało wiele obrazów i zdjęć, w tym kilka z nich przedstawiały pewną piękną kobietę, Armin miał wrażenie, że skądś ją znał... Widząc, że jedno ze zdjęć ma wybitą szybkę, wyjął je i zaczął je uważnie oglądać. Za plecami usłyszał nieznanego pochodzenia szelest. Obejrzał się i ujrzał pokojówkę. Przez jego ciało przeszła dziwna fala ciepła i coś wewnątrz jego kazało mu uciekać.
Tak zrobił... Wybiegł z pokoju prosto na korytarz.

[z/t -----> korytarz]

_________________

Vi sitter här i venten
och spelar lite DotA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leslie
Gay Party King
avatar

Sagittarius
Wiek : 25
Reputacja : 17

PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   Czw Lis 15, 2012 11:36 pm

Światło księżyca wpadało do tego pokoju przez duże i przejrzyste okna. Było dosyć jasno, pomimo iż godzina na to nie wskazywała. Kobieta ubrana w niemal białą suknię pokojówki, wpatrywała się stęsknionym wzrokiem w jakiś punkt daleko za oknem. Nie oddychała ani nie poruszała się, jednak tam była... Nie było słychać żadnego szmeru, a zegar od kilku godzin nie chodził. Nagle drzwi gwałtownie otworzyły się, jakby ktoś bezuczuciowo i mocno pchnął je przed siebie. Do środka weszli kolejno: Castiel, Nathaniel i Lysandre, momentalnie stając obok pięknej kobiety. Początkowo bez słów wymienili się spojrzeniami, kiedy Lysandre wyciągnął zdjęcie i pokazał jej je.
- Wybacz, Nastio... Może znasz tego mężczyznę, szukamy go? - Zapytał, jednak nie otrzymał odpowiedzi, której oczekiwał. Służka spojrzała na niego wzrokiem, którego jeszcze nigdy żaden z uczniów nie widział. Jej oczy były niemal czerwone ze złości a na jej twarzy pojawiło się kilka wcześniej nie widocznych żył. Wyglądała strasznie. To nie była już ta sama kobieta co wcześniej.
- Skąd masz to zdjęcie!? - Wrzasnęła, zabierając mu je z rąk tak zachłannie, że podrapała go swoimi długimi, pomalowanymi na przezroczysto paznokciami.
- Kim ty do cholery jesteś?! - Zapytał Castiel, nie wiedząc do końca co robić, jednak służka ponownie nie odpowiedziała na jego bezsensowne pytanie. Była pewna, że oni wiedzą to, czego wiedzieć nie powinni, wiedziała również, że nie może tak tego zostawić. Musiała w końcu chronić siebie i wszystko co kochała, pomimo wszelkich nieprzyjemności. Kobieta wyglądała jakby wpadła w szał, w niepojęty sposób wyjęła ostry nóż kuchenny ze swojego lewego rękawa i zaczęła biec w kierunku trojga licealistów. Uczniowie cofnęli się o kilka kroków w tył, jednak to było bezcelowe, ponieważ ona z każdą sekundą była coraz szybsza i bardziej wściekła. W końcu Nathaniel cofając się, upadł na podłogę. Cała trójka była pewna, że to był błąd, którego nie mógł teraz popełnić. Wiedzieli, że będzie następną ofiarą, jeżeli ktoś czegoś by nie zrobił. Właśnie wtedy do pokoju wpadło nieznanego pochodzenia światło świecy. W drzwiach stanęła zakapturzona niewysoka osoba o ciemnobrązowych włosach i jaskrawych zielonych oczach.
- Wstrzymaj się... - Powiedział ktoś niezbyt męskim, ale też nie kobiecym głosem.
- Nie musisz tego robić kolejny raz Nastio. Skrzywdzisz samą siebie zabijając ich - Nastia zatrzymała się gwałtownie tuż nad Nathanielem. Dysząc ciężko, patrzyła w stronę drzwi.
- BĘDĘ BRONIĆ TEGO MIEJSCA. On już nigdy mi niczego nie odbierze! Nie pozwolę na to! - Kobieta zamachnęła się. Chciała zadać ostateczny cios, blondynowi.
- Nakazuję Ci zaprzestania tego, Anastasio! - Powiedział Leslie zbliżając się do kobiety, która słysząc jego słowa zatrzymała się
- ZABIJĘ! Zabiję każdego, kto zapragnie odebrać nam wieczność!! - Krzyknęła, patrząc na Lesliego, który to stojąc już obok niej, odebrał nóż - narzędzie, którym to ona wymierzała sprawiedliwość. Wściekła kobieta rzuciła się w jego stronę
- Duchu życia i śmierci, który odmierzasz mój czas na swoim zegarze, daj mi siłę bym za Twoim pośrednictwem wymierzał sprawiedliwość. - Powiedział Leslie dość szybko, odskakując jak najdalej tak by kobieta nie mogła go dosięgnąć. Ona słysząc jego słowa poczęła krzyczeć i kląć w języku rosyjskim.
- NIEWDZIĘCZNY SZCZENIAKU, JAK ŚMIESZ! - Wrzasnęła, po czym jakby ciągnięta jakąś siłą upadła bezsilnie na kolana
- O, najłaskawszy, daj przebaczenie zbrodniarzowi, powstrzymaj uciekającego, pociągnij opornego, podnieś upadającego, podtrzymuj stojącego, prowadź idącego.
Nie gardź grzeszącym. Bowiem grzesząc, Ciebie ona obraża, bliźniemu szkodzi, siebie nie oszczędza. Jakoż dla słabości jej błagam, abyś wejrzał nie na jej nikczemność, ale na Twoją dobroć niezmierzoną i odpuścił łaskawie, co uczyniła, dając cierpienie za przeszłe grzechy i czujność usilną w przyszłości. Amen.
- Po słowach zielonookiego, kobieta upadła na twarz. Zupełnie jakby umarła.
- Za... zabiłeś... Zabiłeś ją? - Spytał cicho Nathaniel, wciąż zszokowany leżąc na podłodze. Spojrzał na chłopaków, również siedzących na ziemi. Mieli tak samo przerażone miny jak i on.
- Nie. Dałem jej nowe życie. - Powiedział, po czym chwycił Nastię i pomógł jej wstać.
- Nastio. Wiedz, że to co czyniłaś nie było dobre. Zemsta jest najgorszą rzeczą, jaką mogłaś zrobić. Twój brat, żałował swojego czynu po Twojej śmierci, a ty powinnaś mu przebaczyć, tak jak teraz ja wybaczam tobie. Od dziś jesteś czystą istotą, zupełnie jak dziecko. Czeka Cię teraz droga do wieczności, o której zawsze marzyłaś, Nastio... Żałujesz? - Zapytał ostatecznie, puszczając ją. Nastia spojrzała na niego zalana łzami i uśmiechnięta.
- Wiesz... Dziękuję Ci. Wynagrodzę Ci to jak tylko potrafię, Leslie... - Powiedziała, robiąc się coraz bardziej przezroczysta. W końcu przytuliła go.
- Fisharmonia... Ona od teraz należy do Ciebie - Ostatnie słowo powiedziała bardzo cicho, po czym zniknęła bez śladu.

...
Właśnie w tym momencie drzwi pokoju znów otworzyły się a do środka jeden za drugim weszła reszta uczestników wycieczki. Tłumy zawsze zbierają się w miejscu, gdzie coś się dzieje, tak i tym razem na trzecie piętro gapiów przygnał hałas. Wszyscy zebrali się wokół chłopaków, którzy zdążyli już zebrać się z podłogi i ogarnąć. Zgromadzeni wymienili pytające spojrzenia. Nie było wątpliwości, że tuż przed chwilą stało się tu coś ważnego, można było wywnioskować to po minach Castiela, Nathaniela i Lysandre’a. Dookoła zapanował straszny rozgardiasz. Każdy chciał jak najprędzej dowiedzieć się prawdy, mając nadzieję, że nie będzie okupiona kolejnym zgonem.
- Fisharmonia? – Zapytał w końcu Lysandre, spoglądając na Lesliego. To właśnie grabarz, czy może raczej – egzorcysta wydawał się tu jedyną osobą, która tak naprawdę zrozumiała całe zajście.
- Może zacznijmy od początku. – Chłopak w kapturze westchnął ciężko, kilkoma słowami skupiając na sobie uwagę całej grupy, w tym najbardziej przejętego dyrektora Gabisa. Liczyli na wyjaśnienie, jakąś wiarygodną historyjkę…

Jeszcze kilkanaście lat temu w zamku mieszkało szczęśliwe małżeństwo. Kobieta i mężczyzna, żeby nie było wątpliwości. Kobieta zaszła w ciążę i urodziła bliźniaki. Niestety, komplikacje przy porodzie spowodowały, że umarła. Jej mąż przecierpiał jej śmierć, ale od zawsze interesując się alchemią zapragnął stworzyć eliksir życia aby chronić rodzinę, i kto wie, może nawet wskrzesić żonę. W tym czasie, dorastały bliźnięta – chłopak i dziewczyna, Dymitr i Anastasia. Ich ojciec zawsze marzył o chłopcu, a każde spojrzenie na dorastającą dziewczynkę przypominało o zmarłej żonie. Stąd wydawać się mogło, że zawsze rozpieszczał małego Dymitra, nie dając nic Nastii. Nie było to kochające się rodzeństwo, im byli starsi tym częściej dochodziło między nimi do kłótni. Ich ojciec, poświęciwszy resztę życia dla alchemicznego eksperymentu, wkrótce popadł w nieznaną chorobę, bliską obłędu. Udało mu się skończyć eliksir, nie mógł on jednak przywrócić życia żonie, gdyż kobieta odeszła już na dobre, upłynęło zbyt wiele czasu. W tym czasie rodzeństwo miało już po 15 lat. Rozpieszczany przez ojca Dymitr już wtedy popadł w złe towarzystwo i w duże problemy. Kłótnie pomiędzy rodzeństwem stały się już codziennością. Jedna z nich dotyczyła zastosowania eliksiru – Anastasia ukryła go gdzieś w zamku, a jej brat chciał go zabrać, żeby sprzedać i pozbyć się długów zaciągniętych u szemranych typków. Dziewczyna nie mogła na to pozwolić. Podczas kłótni Dymitr niefortunnie popchnął swoją siostrę na fisharmonię, o której ostry kant rozbiła głowę i umarła. Dymitr kontynuował poszukiwania eliksiru, jednak okazały się bezowocne. Właśnie wtedy zamek stał się dla niego nieprzychylny – chłopak obawiał się o swoje życie, odkąd zaczęła nawiedzać go Nastia, dlatego uciekł - najpierw z domu, przed siostrą, po czym z kraju – przed mafią. Po dwóch latach wrócił, zarobiwszy na zachodzie wystarczająco pieniędzy by móc spłacić swoje długi. Nie odważył się jednak wrócić do zamku.

Leslie przerwał na chwilę, aby wziąć głęboki oddech. Obserwując zamyślone twarze uczniów widział, że niektórzy już wszystko zrozumieli.
- Tak, nie odważył się, bo kiedy wrócił Nastia nadal nawiedzała zamek. Nie miała złych intencji, nie chciała tylko pozwolić by eliksir wpadł w niepowołane ręce. A tu napatoczyła się wścibska grupa młodzieży z Francji, w dodatku z dwiema parami bliźniąt, których darzyła specjalną nienawiścią. – Powiedział, uśmiechając się do grupy. Castiel był przekonany, że w tym uśmieszku była przynajmniej jedna fałszywa nutka sarkazmu.
- Dobra, miałeś mówić co z tą fisharmonią, grabarzu. – Burknął, swoim zwyczajem krzyżując ręce na piersiach. Kilka głosów zawtórowało mu echem. Co z tą cholerną fisharmonią?
- Fisharmonia? Myślałem, że to proste. – Powiedział, podchodząc do rzeczonego instrumentu. Strzepnął grubą warstwę kurzu, która osadziła się na klapie, po czym uniósł ją delikatnie i zajrzał do środka. Nie zważając na fakt, że instrument stał się miejscem zamieszkania pająków, włożył tam rękę i wyciągnął mały flakonik z jaskrawozieloną niczym absynt cieczą, który pokazał zgromadzonym wokół.
- Przypuszczam, że wystarczy tego dla waszych kolegów? Jestem pewien, że będziecie chcieli to wykorzystać. Chociaż w obecnym stanie są znacznie bardziej pociągający… ~ - Powiedział grabarz, ale już nikt go nie słuchał. Wszyscy cieszyli się, że cała sprawa zakończy się szczęśliwym zakończeniem.

KONIEC IV DNIA EVENTU
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój na trzecim piętrze   

Powrót do góry Go down
 
Pokój na trzecim piętrze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amoris RPG :: Eventy :: Event 1 :: Zamek-
Skocz do: